Eike Kraven

Ciekawość świata i chęć niesienia pomocy innym napędzają rudowłosą Eike w równym stopniu co słabość do korali, wszelkich błyskotek i nowych strojów. Wywodząc się z małej miejscowości na granicy Wissenladu i Starego Sollandu, córka myśliwego nie mogłaby marzyć o studiach medycznych na uniwersytecie w Nuln, gdyby nie splot wydarzeń, zwany przez niektórych ręką bogów lub przeznaczeniem. Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że był to szczęśliwy zbieg okoliczności.

Podczas polowania, ojciec Eike uratował lokalnego władykę przed szarżującym dzikiem, sam otrzymał jednak śmiertelną ranę; zmarł, zanim zdążył przybyć jedyny w okolicy lekarz. W głowie Eike długo kołatała się myśl: “Gdybym tylko wiedziała, co zrobić, nadal by żył”. I chociaż pełen wdzięczności szlachcic, dostrzegając potencjał dziewczyny, opłacił jej czesne na uniwersytecie, w żaden sposób nie rekompensowało to straty. Gdyby wiedziała, że to jedynie pierwsza z tragedi, które miały dotknąć ją i jej rodzinę…

Czas studiów nie należał do najłatwiejszych w życiu Eike. O ile aklimatyzacja w mieście tak ogromnym jak Nuln przyszła stosunkowo łatwo, o tyle brać akademicka nie przywitała jej z otwartymi ramionami. W końcu ubogie wieśniaczki powinny znać swoje miejsce i nie pchać się między śmietankę młodej szlachty ani narybek szacownych mieszczan. Studia upłynęły zatem Eike na samotnym zgłębianiu woluminów i wytrwałym wkuwaniu, by udowodnić sobie, profesorom i całemu światu, że status społeczny nie zawsze warunkuje poziom inteligencji.

Tymczasem w sielsko-anielskim i cichym jak obora o północy Wahensalle, jej rodzinnej miejscowości, znienacka wybuchła epidemia Ratte Fever… Tyle wiadomo. Gdy kolejny raz odwiedziła rodzinę, przywitały ją spalone zgliszcza całej wioski. By nie myśleć, rzuciła się w wir nauki.

Zdobywszy w końcu upragniony dyplom medyka, z głową pełną idealistycznych wizji niesienia pomocy potrzebującym na szlakach i ogólnego ratowania świata, Eike wyruszyła odbyć praktykę wśród robotników górskich kopalni. Rzeczywistość szybko przerosła jej najśmielsze oczekiwania, w sensie dalekim od pozytywnego. Będąc jednak dzielną młodą lekarką nie pozwoliła, by ponure realia przygniotły jej wiarę w potęgę medycyny. Zamiast przyznać, jak niewiele może zdziałać jej podstawowa wiedza w połączeniu z kilkoma nalewkami i smarowidłami, doszła do logicznego wniosku, że do pełni kompetencji zawodowych brakuje jej umiejętności krojenia, składania i szycia wszelakich części ciała, potocznie zwanej chirurgią. Z mocnym postanowieniem wyeliminowania tego drobnego niedociągnięcia, wyruszyła w kierunku Wusterburga, gdzie ma nadzieję znaleźć rzetelnego i wyrozumiałego fachowca, który przyjmie ją do terminu.

I niewiele osób wie, że pod ujmującym uśmiechem Eike skrywa swoją smutną przeszłość, i tak naprawdę szuka swojego miejsca na świecie, w którym nie ma już ani domu, ani rodziny, do której mogłaby wrócić.