Werner Görder

Młody Reiklandczyk zainteresowany bardziej uśmiechem Katy’i i Ranalda, niż posępnym zawodzeniem sigmarytów. Z Ubersreik wyruszył w drogę z głową pełną wyobrażeń na temat rycerskich czynów, których dokona, pięknych dam, których serca podbije oraz bogactw, które zdobędzie w lekki i przyjemny sposób, w czym wcale nie będzie mu przeszkadzać plebejskie pochodzenie.

Niestety, praca poborcy myta w Kreutzhofen w żaden sposób nie zbliżała go do realizacji tych ambitnych planów, postanowił więc uniknąć spędzenia kolejnej zimy pomiędzy Górami Szarymi a Górami Czarnymi i wyruszyć na północ, szukać swojego szczęścia na drogach Wissenlandu.

W dyliżansie do Sonnefurtu poznał najdziwniejsze towarzystwo w swoim dotychczasowym życiu, wraz z którym stawiał już czoła zielonoskórym, szczuroludziom, zwierzoludziom, mutantom i innym poczwarom, które zwykle pojawiają się jedynie w opowieściach starowin lub w kazaniach kapłanów Sigmara. Wszystko to starając się jednocześnie jak najlepiej wpasować się – czy to do leśnych odstępów Stirlandu czy to do pałaców Nuln.

Choć już dużo ostrożniejszy i jednak bardziej cynicznie nastawiony do życia, nadal pnie się uparcie po szczeblach awansu społecznego.