Przygotowanie do bitwy – Bestiariusz

Jako Mistrzowie Gry jedną z rzeczy, którą chcemy osiągnąć, jest emocjonująca walka stanowiąca wyzwanie dla Bohaterów Graczy, po której stoczeniu BG, jak i sami gracze, będą ledwo żywi, ale szczęśliwi, że udało im się osiągnąć zwycięstwo, na które tak ciężko pracowali.

Jednak tak jak wielu innych, gdy zacząłem prowadzić 4e miałem problem z tym, że moi gracze zaskakująco łatwo radzili sobie z przeciwnikami. Oczywiście chciałem żeby zwycięsko wychodzili z przygotowanych potyczek, ale nie bez najmniejszego zadrapania! Zatem postaram się wam przybliżyć kilka rzeczy których nauczyłem się prowadząc WFRP 4e przez ostatni rok, lub wyczytałem na stronach Cubicle 7 i blogach twórców 4e.

Dodam też, że w tym tekście nie będę wyjaśniał zasad walki, od tego jest podręcznik i stosowne miejsca w internecie. Nie będę również podejmował kwestii magii, oraz potworów o większym rozmiarze, oba te tematy zapewne zasługują na osobne wpisy. Chcę po prostu przedstawić, jak sam konstruuje walkę, tak aby gracze mieli szansę ją wygrać, ale jednak musieli się przy tym napocić.

Bestiariusz – tutaj zaczynamy planowanie potyczki. Kartkujemy więc podręcznik w poszukiwaniu godnych przeciwników dla naszej drużyny i wpadamy na oryginalny pomysł: zielonoskórzy – byli dobrym przeciwnikiem dla Sigmara to i naszym graczom powinni rzucić wyzwanie.

Zakładając, że w drużynie mamy czterech graczy, przyjmujemy że siedmiu orków powinno stanowić odpowiednie wyzwanie (większość oficjalnych przygód przyjmuje, że ilość normalnych przeciwników powinna wynosić liczebność drużyny +3/+4).

Na sesji nasza drużyna spotyka więc orków w lesie (czy innych górach) szarżuje ich, zbiera przewagi i urządza sobie zielono-krwawe grzybobranie. Bohaterowie, szczęśliwi i nabuzowani jacy to nie są potężni, nabijają kolejne czaszki przeciwników na pale, rabują ich skromny dobytek, a biedny MG zastanawia się czy jest to jego wina, czy po prostu nadszedł już czas na szczucie graczy smokami i większymi demonami, pomimo że to ich pierwsza przygoda.

Otóż nie, czas wrócić do bestiariusza pod nosem powtarzając jak mantrę: gramy w czwartą edycję, a nie w poprzednie, gramy w czwartą edycję…

Spójrzmy na atrybuty naszej zielonej siódemki:

Sz WW US S Wt I Zw Zr Int Sw Ogd Żyw
4 35 30 35 45 20 25 20 25 35 20 14

W podręczniku znajdziemy również informację, że „stwory przedstawione w Bestiariuszu to przeciętne, typowe przykłady swoich gatunków” – jednak w tym wypadku przeciętny należy rozumieć jako niewyróżniający się, niekoniecznie natomiast powinniśmy zakładać, że tak będzie przedstawiał się każdy przedstawiciel gatunku na jakiego graczom przyjdzie trafić.

Zwykły Ork ma wszystkie atrybuty zbliżone do przeciętnego człowieka, co zresztą widać kilka stron wcześniej, atrybut przeciętnego człowieka wynosi 30.

Jednak jak spojrzycie na karty swoich graczy to szybko zauważycie, że często nie są one wcale takie przeciętne, nawet jeżeli będzie to ich pierwsza sesja, są spore szanse że co bardziej wojowniczo nastawieni BG mogą mieć WW i US na poziomie 40, lub wyżej, a jeżeli trafił wam się krasnolud, lub elf to nasz biedny ork będzie przy nich wyglądał nad wyraz mizernie.

Jednak nasi gracze nie natknęli się przecież przypadkiem na kilka statystycznie poprawnych orków. Nie, oni planują zaatakować obóz małej bandy zielonoskórych zwiadowców, którą żelazną zieloną łapą kieruje ich szef. Zatem musimy sprawić aby statystki i atrybuty naszej zielonej siódemki oddawały to, kim naprawdę są, zamiast być jedynie przeciętną wartością.

W idealnym świecie każdemu z naszych orków zmienilibyśmy atrybuty według wzoru: -10+2k10, tak aby każdy był wyjątkowy jak zielony płatek śniegu, jednak posiadanie kilku przeciwników, z których każdy ma inne wartości atrybutów jest czasochłonne i niepraktyczne podczas prowadzenia walki.

Zatem aby sobie zanadto nie utrudniać, przyjmiemy że tylko szef bandy, oraz jego dwóch ochroniarzy będzie się wyróżniało, podczas gdy reszta będzie typowym przeciętniactwem.

Metod na „podpakowanie” naszych milusińskich jest kilka, jedną z pełniejszych jest przeprowadzenie ich przez konkretne profesje. Na tym przykładzie możemy dojść do wniosku, że dwójce ochroniarzy szefa przypiszemy właściwą im profesję, czyli właśnie Ochroniarz (poziom 2) i wszystkie atrybuty z tej profesji podniesiemy o +10, tak aby mieli już otwartą ścieżkę awansu dalej.

Możemy im również dopisywać odpowiednie umiejętności, również je podnosząc, podobnie talenty i sprzęt. Jest to jednak czasochłonna metoda, która polecam sobie pozostawić na co ważniejszych i powracających BNów. Orków mamy za dużo, żeby tak się bawić więc spróbujemy metody, na oko:

Dodajmy zatem szefowi i jego dwóm kumplom następujące rozwinięcia: WW +15, S+15, Wt+15 nie jest to bardzo dużo, ale ta trójka powinna być już zdecydowanie bardziej bitna od pobratymców.

Tutaj ważna uwaga dla wszystkich, którzy wychowali się na poprzednich edycjach młotka, statystyki na poziomie 60+ przypisywane względnie przeciętnym przeciwnikom kiedyś mogły zostać odebrane, jako wyjątkowo wredne podejście MG.

Jednak w czwartej edycji takie charakterystyki opisują po prostu istoty kompetentne w danej dziedzinie, zawodowcy często mają główne umiejętności na poziomie 80+, a w oficjalnych przygodach znajdziecie również postacie z umiejętnościami na poziomie 100+, zatem w razie wątpliwości polecam wrócić do mruczenia naszej mantry: gramy w czwartą edycję, a nie w poprzednie, gramy w czwartą edycję… (nie gwarantuje, że wam ona pomoże, ale powinna pozwolić utrzymać przy życiu stereotyp, że MG to „wyjątkowi” ludzie)

Dobra, ale to nie wszystko, tak jak gracze szybko odkryją, że o ich bitewnych kompetencjach nie decydują same umiejętności i atrybuty, ale w wielkiej mierze talenty, tak i my nie możemy sobie pozwolić na ignorowanie tej kwestii.

Zatem spójrzmy na cechy naszych siedmiu wspaniałych:

Broń + 8 (+10 w wypadku naszej najzieleńszej trójcy)
Pancerz + 3 (również można podciągnąć wybrańcom)
Widzenie w ciemności (może to być ważna taktyczna przewaga nad BG)
Wojowniczy (jeżeli walka idzie po ich myśli nie uciekną)
Nie do zdarcia (Nasz trójka ma szansę wstać nawet po otrzymaniu śmiertelnego ciosu)
Siewca Zarazy (nawet zadrapania mogą stać się bardzo upierdliwe dla BG bez odpowiedniej opieki, bądź medykamentów)

I tu można skończyć, ale nie polecam ponieważ zaraz poniżej mamy wypisane cechy opcjonalne i wbrew pozorom nie są one tam po to, aby je ignorować. Przedstawiają najpopularniejsze wariacje naszych milusińskich i grzechem byłoby ich nie wykorzystać:

Nie czuje bólu – idealnie pasuje to do naszej trójki wybrańców, więc dopisujemy
Strzelanie +8 (50) – możemy dać dwójce, a nawet czwórce naszych przeciętnych orków, aby mogli graczom zaszkodzić z oddali
Rozmiar (Duży) – to oczywiście idealnie pasuje do szefa bandy, jego broń otrzyma dzięki temu zaletę Przebijający, oraz możliwość korzystania z zasady Śmiertelny cios. Dodatkowo graczom łatwiej będzie go trafić +10, jednak otrzymają -2 SU przy testach parowania.

(Ta cecha wprowadza jednak sporo zmian i mocno dopakuje szefa bandy, dlatego polecam sobie to zostawić do czasu, aż poznacie dobrze wszystkie podstawowe zasady i „wyczujecie” ile wasza drużyna jest w stanie znieść.)

Teraz nasza banda wygląda zdecydowanie poważniej, mamy 3 orków którzy potrafią nieźle walczyć i wiele wytrzymać, dwóch (lub czterech) łuczników którzy mogą skutecznie utrudniać życie BG starającym trzymać się z daleka i resztę do zapewnienia uczciwej przewagi liczebnej.

Oczywiście to nie koniec, jeżeli wasza drużyna dysponuje wyjątkowymi zabijakami polecam przejrzeć sekcje: Cechy Stworzeń, oraz Talenty i dobrać coś ciekawego dla naszych zielonoskórych przyjaciół. Czempion, lub Szał Bojowy powinien świetnie się sprawdzić dla szefa naszej bandy.

Kolejna rzecz, która pozwala wyrównać szanse to oczywiście uzbrojenie, nie chodzi mi tylko o podbijanie punktów pancerza, czy zadawanych przez broń obrażeń, ale nie widzę powodu, aby któryś ork z naszej doborowej trójki nie mógłby walczyć bronią dwuręczną, lub jeżeli chcemy przedłużyć ich przeżywalność możemy dozbroić ich w tarcze.

Tak potraktowana, nasza generyczna grupa orków, przestaje być manekinami ćwiczebnymi, zyskuje nie tylko możliwości równej walki z drużyną, ale również szereg opcji taktycznych z racji na posiadane łuki, oraz oczywiście widzenie w ciemności. Roboty jest względnie mało, mamy tylko dwa profile atrybutów i kilka cech dodatkowych.

Dodatkowo sama walka powinna być dużo ciekawsza, spotkanie na szlaku bandy w której wyraźnie wybija się wielki ork, oraz jego dwójka pomagierów dozbrojonych w tarcze, mających wsparcie łuczników, zapewni zapewne lepsze tło dla naszej historii niż po prostu kolejna, zwyczajna grupa zielonych minionów na szybko przepisana z podręcznika.

Dobrze, wystarczy tego na dziś, mam nadzieję, że tekst pomoże wam w przygotowaniu do sesji, a jeżeli się przyjmie, to postaram się napisać kolejne części o prowadzeniu samej walki, używaniu w niej magii i czymkolwiek innym co może was interesować, póki co czas jednak wrzucić coś do kotła ku chwale Gorka i Morka 😉

Ilustracja pochodzi z podręcznika WFRP 4e

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *