Królowie przestworzy

Ostatnimi czasy, tłumaczymy dla was teksty autorów WFRP 4e, lecz dziś mamy coś wyjątkowego. Poniższy tekst nie ukazał się jeszcze w żadnych oficjalnych dodatkach do WFRP i tylko na naszym blogu ma swoją światową premierę!

Królowie przestworzy

Imperium Sigmara od tysiącleci opiera się kolejnym inwazjom mrocznych potęg. Niezachwiana wiara jego mieszkańców, geniusz imperialnych szkół artyleryjskich, prężna gospodarka, czy wreszcie moc dzierżona przez przedstawicieli Altdorfskich Kolegiów Magii – każda z tych rzeczy stanowi jeden z filarów na którym Imperium wyrasta ponad wszystkie inne nacje i rasy. Jednak każdy z nich okazałby się bezużyteczny bez elementu, który spaja je wszystkie i gwarantuje prawdziwą potęge, a jest nią niekwestionowana przewaga powietrzna Imperium.

Zapiski o gołębiach skalnych pojawiają się już w najstarszych, znanych imperialnym historykom źródłach pisanych: od Ghatspara wskazującego Sigmarowi wrogów na Przełęczy Czarnego Ognia, przez Araksiela – wiernego towarzysza Mandreda Sczurobójcy, po Dawidoiwina – będącego odpowiedzialnym za zjednoczenie Imperium pod panowaniem Magnusa Pobożnego, albowiem ten właśnie imperator jako pierwszy uformował Imperialny Korpus Gołębi Pocztowych, co pozwoliło na zjednoczenie państwa pod jednym przywództwem.

Co ciekawe historia „reiklandzkich skalniaków” jest znacząco dłuższa niż historia samego Imperium. Na długo przed osiedleniem się ludzkich plemion na ziemiach w dorzeczu dzisiejszego Reiku, starsze rasy opowiadały sobie, już wtedy antyczne, legendy o królach przestworzy. To właśnie one stoczyły pierwszą z wielkich wojen ze smokami, które rzuciły im wyzwanie o panowanie w niebiosach.

Wojny te była długie i krwawe, ciała strącane z niebios opadały na ziemię w większych ilościach niż płatki śniegu w Wissenlandzką zawieruchę. Pomimo swojego uporu i zajadłej waleczności „Rzeź w przestworzach” – bo tak jest znana w języku elfów –  mogła zakończyć się w tylko jeden sposób. Niezmierzone połacie ziemi zaścielone zostały setkami smoczych ciał, podczas gdy przycupnięte na okolicznych skałach i gałęziach, skalne gołębie wciąż gruchały. Pióro jest potężniejsze od smoka, do dziś mawiają Reiklandzcy skrybowie nie zdają sobie sprawy, że to powiedzenie ma dłuższą historię niż samo Imperium.

Jednak już niekwestionowani królowie przestworzy, postanowili okazać litość swoim pokonanym wrogom i chociaż liczebność smoczej rasy nigdy już nie zdołała wrócić do przedwojennych rozmiarów, o tyle gołębie wzięły na swoje skrzydła ciężar zapewnia przetrwania smoczej rasy. Ogłoszony pokój pomiędzy dwoma skrzydlatymi gatunkami z czasem przerodził się w głęboką przyjaźń, a i ta ostatecznie rozkwitała dając światu: nietoperze, gryfy i inne dzieci starszych ras również pragnące wzbić się w przestworza.

Dziś gołębie, których miłosierdzie było natchnieniem wywołującym powstanie Shaylly, opiekują się Imperium ludzi. Przenoszą ważne informacje przez tysiące mil w mgnieniu oka, same jednocześnie mając baczenie na wszystko wokół – nie istnieje tak ciasne zaułki, strome dachy, lub niedostępne dzwonnice, które nie byłoby przez nie bacznie obserwowane. Podobnie ludzie imperium czują radość i dumę spoglądając na spektakularnie piękne i wyniośle zgrabne gołębie Imperium, gustownie oznaczające wszystkie dachy, parapety i barierki znajdujące się pod ich ochroną.

Reiklandzkie Lotne

To właśnie one zapewniają dominację w przestworzach Imperialnym armiom, przenoszą również rozkazy, oraz wyjątkowo ważne zapasy dla armii, takie jak choćby amunicja artyleryjska. Imperialni hodowcy próbowali wzbogacić Powietrzne Służby Transportowe zatrudniając w tym celu jaskółki, jednak okazało się, że nawet w celu przeniesienia jednego orzecha kokosowego wymagane były przynajmniej dwie jaskółki – Albiońskie, lub Arabijskie, a przy tak małej efektywności projekt zarzucono.

Averlandzkie Rollery

Pomimo królowania w przestworzach, gołębie jednostki postanowiły również powalczyć i to bardzo skutecznie, o dominację na lądzie. Członkowie Regimentu Rollerów, porzucają lotnicze treningi na rzecz turlania się po ziemi w kierunku armii przeciwnika. Sam widok Setek tysięcy turlających się przez kilkadziesiąt stóp gołębi potrafi sprawić że bitwa skończy się zwycięstwem, podczas gdy przerażeni przeciwnicy łamią szyki i w popłochu uciekają przed nawałnicą opierzonych kul zniszczenia. Sukcesy Averlandzkich gołębi na polu bitwy były tak doniosłe, że nawet inne armie próbowały zaadaptować podobną taktykę na swoje potrzeby, co było podstawą do powstanie między innymi goblińskich fanatyków w armiach zielonoskórych.

Nulńskie Zalotki

Szkolące samą Wielką Księżną Emanuelę II von Liebvitz,  nulńskie gołębie same nie angażują się w walkę słusznie twierdząc, iż tym zajmie się artyleria. Zamiast tego koncentrują się na pozyskiwaniu informacji. Obdarzone naturalnym wdziękiem, błyszczącymi piórami i niewyczerpanymi pokładami energii –  żaden z innych gołębi, nie potrafi się oprzeć ich urokowi i wdziękowi. Wiele wiernych ptaków zdążając z powierzona misją zachwyciło się nadymaniem piersi przez Zalotki i postanowiło chociaż na chwilę zawędrować do cudzego gołębnika,  zaś wraz z nimi dostały się tam rozmaite i cenne informacje.

Altdorfskie Wietrzniaki

Altdorf nie jest przyjaznym miejscem dla większości gołębi, zawirowania wiatrów magii związane z obecnością kolegiów skutecznie zaburzają wrodzoną zdolność do nawigacji i odnajdywania kierunku. Jednak Altdorfskie gołębie wiatrami magii żywią się z równą żarliwością jak i chlebem, same będąc nie tyle odporne na działanie zaklęć ile przyjmując aspekt wiatru który je niesie. I tak gołąb wysłany z Kolegium Tradycji Ognia przyjmie postać ognistej kuli, wzbijać się z wdziękiem niczym wschodząca gwiazda gdy wiruje pośród strzelistych wierz Kolegium Tradycji Niebios, by ostatecznie złotą smugą i z metalicznym hukiem uderzyć o bruk Kolegium Alchemików z niesioną wiadomością.

Dobrze, wymieniliśmy główne rasy i historię gołębi, ale gdzie znajdę ich statystyki? –  zapytacie. O to i one, kompletna profesja gołębia, stworzona z myślą o tworzeniu zarówno postaci niezależnych jak i bohaterów graczy.

Wiemy, że dla wielu nastały teraz ciężkie chwile, szalejąca epidemia i kwarantanna zmuszają nas do pozostania w domach i znalezienia sobie zajęcia. Dlatego serdecznie zachęcamy was do nierezygnowania z RPGów, jest wiele dostępnych możliwości gdy przez internet, Stary Świat czeka, wzbijcie się w jego przestworza wraz ze swoimi pierzastymi bohaterami, z pewnością czeka na was wiele niebezpiecznych przygód, ale i kilka okruchów chleba.

Czystego nieba i sprzyjających wiatrów!

Ilustracja pochodzi z podręcznika do gry WFRP 4e

Pochodzenia: Arabia

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Bena „Bee” Scerri’ego jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad tworzenia postaci i ich pochodzenia publikujemy za jego zgodą.
———————————————————————————————————

„Był interesującym człowiekiem, a gdybym go nie znał, przysiągłbym że jest moim wrogiem. Sprzeczaliśmy się do późnej nocy, przy każdym spotkaniu na koniec którego chwytał mnie za kark całując oba policzki i nazywając mnie swoim bratem.

Nigdy nie wybaczę moim rodakom obelg jakimi go obrzucili. Tęsknię za nim do dziś, modląc się – jako bezbożnik – że jego Bóg jednak go ocalił…”

Pochodzenie: Arabia

Stary Świat jest pełen różnorodnych kultur, a ich wzajemne przenikanie się i antagonizmy stanowią jeden z głównych motyw przedstawionego świata. W najbliższym czasie mam nadzieję rozszerzyć informacje na temat tych kultur przedstawione w podręczniku głównym do Warhammer Fantasy Roleplay 4e (strona 24), aby uwzględnić tę różnorodność w swoich grach. Dzisiaj przyjrzymy się ludziom z Arabii!

Ludzie (Arabijczycy)

Arabia to duża, w większości sucha kraina daleko na południe od Starego Świata, na północ od Ziem Południa i sąsiadująca ze starożytnym królestwem Nehekhary. Wybrzeża Arabii są zielone i bujnie porośnięte roślinnością, jednak w głębi lądu wszelkie przejawy życia zanikają, co prowadzi do kultury w dużej mierze podzielonej między te dwa, jakże odmienne światy. Jednak wspólna religia i surowe prawa utrzymują te dwa podejścia do życia we względnej harmonii. Pomimo tego ziemie Arabii doświadczają niemal ciągłych walk, gdy konkurujący ze sobą władcy rozmaitych, nadmorskich miast-państw walczą o władzę.

Obcokrajowcy postrzegają większość mieszkańców Arabii jako „podstępnych”, jednak wynika to z braku zrozumienia dla różnic kulturowych. Arabijczycy cenią spryt ponad wszelkie inne cechy, a znaczna część ich kultury koncentruje się wokół walorów mądrości i wiedzy, ogromne uniwersytety i uczelnie, nauczają wszystkich tych, którzy wykazują potencjał, nie zaś tylko możnych, jak ma to miejsce na północy. Arabijczycy również bardzo cenią sobie rodzinę i religię, chociaż ich poglądy na obie te sprawy są często sprzeczne z poglądami ich sąsiadów. Bycie uznanym za członka rodziny jest czymś na co trzeba zapracować i chronić w Arabijskim społeczeństwie, a nie czymś należnym tylko z racji urodzenia. Zaufany i ukochany pomocnik będzie uważany za bliższą rodzinę niż leniwy i niegodny krewny. Co więcej, oddawanie czci jednemu, kochającemu, choć surowemu Bogu poprzez swą służbę i oddanie, wydaje się dziwne większości mieszkańców północy, którzy są przyzwyczajeni do błagania o wstawiennictwo panteonu zwykle obojętnych bogów.

Większość Arabijczyków, którzy docierają do Imperium, robi to za pośrednictwem portów w Marienburgu, z racji że Arabijczycy nie mają sobie równych w żegludze – z wyjątkiem Wysokich Elfów – i utrzymują stosunki handlowe z każdą znaną kulturą na całym globie. Oznacza to, że w większość przyjezdnych Arabijczyków wydają się być zamożniejsza i lepiej wykształcona niż przeciętny mieszkańec Imperium, tworzy to wokół nich atmosferę tajemniczości i wyniosłości podczas gdy inni spoglądają na nich Złym Okiem zazdrości (uznawany za niebezpieczny omen w Arbijskiej kulturze). Jednak, jak w przypadku wszystkich ludzi, Arabijczycy reprezentują wszelkie kasty społeczne, a te zewnętrzne wyobrażenia są często w najlepszym razie ignoranckie, a w najgorszym zwyczajnie absurdalne.

Ludzie (Arabijczycy) – Umiejętności i talenty

Umiejętności: Przekupstwo, Opanowanie, Występy (Zagadki), Wycena, Plotkowanie, Targowanie, Intuicja, Język (Neheshkh), Wiedza (Arabia), Broń biała (Podstawowa), Nawigacja, Żeglarstwo

Talenty: Zimna krew lub Błyskotliwość, Nazar, Czytanie i pisanie lub Doświadczony wędrowiec, 2 losowe talenty

Nowa umiejętność: Język (Neheshkh)

Często nazywany „Arabijskim”, Neheshkh jest językiem, który ma korzenie w starożytnym Nehekharan, i jest używany w całej Arabii, w większej części Ziem Południa i przez wiele narodów na całym świecie. W rzeczywistości jest to najszerzej i najczęściej używany język, biorąc pod uwagę rozległą sieć handlową Arabijczyków.

(Uwaga autora: W Oryginale język arabijski jest nazywany „arabski”, co mi się nie podoba… ponieważ tak wyraźnie przenosi on arabski świat do Warhammera. Zdecydowałem się go nieco zmienić aby dopasować go do reszty przedstawionego świata, jak i trochę innej estetyki uniwersum Warhammera. „Neheshkh” pochodzi od arabskiego pisma „Naskh”. Zmieniłem to, by brzmiało nieco podobniej do „Nehekhara” i podążał za niektórymi, sugerowanymi zasadami sylabicznymi).

(Z tego też powodu postanowiłem używać tłumaczenia „Arabijczycy”, zamiast „Arabowie” – przypis tłumacza)

Nowy talent: Nazar

Maksimum: 1

Wielką wagę w Arabijskiej kulturze ma lęk przed Złym Okiem – przed Chaosem, przed magią i przed negatywnymi emocjami. Strach ten spowodował, że Arabijczycy ​​opracowali wiele różnorodnych, przesądów przeciwdziałających magii, które są zaskakująco skuteczne. Postacie z Arabii zyskują zasadę Psychologia: Fobia (Używający magii) (Warhammer Fantasy Roleplay 4. edycja, strona 191), którą mogą stracić, jeśli zdobędą jakieś Talenty pozwalające im na rzucanie zaklęć; i zdobywają zdolność do wydania Punktu Szczęścia, aby wykonać przeciwstawny test Opanowania, zamiast testu Języka (Magicznego), aby rozproszyć Zaklęcia oddziaływające na nich (Zaklęcie wciąż jest normalnie rozpatrywane względem innych na których oddziałuje), nawet jeśli sami nie potrafią rzucać zaklęć. Zobacz Warhammer Fantasy Roleplay 4 Edycja, strona 237. Postać musi mieć świadomość że zaklęcie jest rzucane i musi utrzymać kontakt wzrokowy z rzucającym zaklęcie, aby w ten sposób wykorzystać Punkt Szczęścia.

Co dalej?

Ostatnim raz pisałem o Ludziach (Tileańczycy), tym razem na warsztat poszli Ludzie (Arabijczycy). Mam z tego wielką radochę, więc myślę, że będę kontynuował podobne projekty. Niezależnie, czy napiszę o Ziemiach Południa, czy o Księstwach Granicznych, co jeszcze się nie okaże! Daj mi znać, co wolisz w komentarzu poniżej!

Autorem mapy Arabii jest u/Elmis66 możecie ją znaleźć w dużej rozdzielczości na Reddit
Mapa została opublikowana za zgodą autora.

Pochodzenie: Tilea i diaspora

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Bena „Bee” Scerri’ego jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad tworzenia postaci i ich pochodzenia publikujemy za jego zgodą.
———————————————————————————————————

„Pamiętam ją doskonale – kaskady czarnych loków, mocno opaloną, oliwkową skórę i ciemne oczy, które wpatrywały się prosto w moją duszę… Zapewne przez wielu uznana byłaby za zjawiskowo piękną. Przynajmniej, dopóki nie spróbowałaby poderżnąć im gardła.”

Pochodzenie: Tilea

Stary Świat jest pełen różnorodnych kultur, a ich wzajemne przenikanie się i antagonizmy stanowią jeden z głównych motyw przedstawionego świata. W najbliższym czasie mam nadzieję rozszerzyć informacje na temat tych kultur przedstawione w podręczniku głównym do Warhammer Fantasy Roleplay 4e (strona 24), aby uwzględnić tę różnorodność w swoich grach. Dzisiaj przyjrzymy się ludziom z Tilei!

Ponadto zawarłem zasady dotyczące postaci pochodzących z diaspory kulturowej, aby pomóc w dokładnym przedstawieniu świata tak zbliżonego do renesansowej Europy – na którym wszak opiera się Stary Świat – jak to tylko możliwe.

Ludzie (Tileańczycy)

Tilea to żyzny, górzysty region na południowym zachodzie Imperium, gęsto usiany pagórkami pokrytymi uprawami tarasowymi i otoczony murami państw-miast – najeżonych rzędami armat, oraz uniwersyteckimi iglicami. Tileańczycy, podobnie jak i ich kraj, są wyjątkowo buńczuczni, nadmiernie skupiając się na honorze i prestiżu, mniej uwagi poświęcając natomiast przyziemnym troskom, z racji na swoje względne bogactwo.

Tileńczycy są zwykle postrzegani jako niegodni zaufania, chciwi, gwałtowni, hałaśliwi, agresywni oraz pełni pasji i namiętności, nawet w odniesieniu do najbłahszych spraw. Prawdę mówiąc, Tileańczycy głęboko troszczą się o tradycję, sztukę, więzi rodzinne, honor i wiarę, a swoje zasady i idee często cenią sobie bardziej niż własne życie. Takie podejście sprawia, że bliżej im do większości imperialnych krasnoludów, niż innych ludzi. Nie jest to komplement, a i brodacze z pewnością nie ucieszyłyby się z takiego porównania.

Większość Tileańczyków znajdujących się w Imperium to uczeni, kupcy i najemnicy, lub ich dzieci. Ponadto wielu przybywa podczas pielgrzymek do świętych miejsc Morra i Myrmidii i często ostatecznie osiedla się na ziemiach Imperium Sigmara.

Wielu Tileańczyków zawarło związki małżeńskie ze szlachtą, po części ze względu na zainteresowanie arystokracji fortunami przywożonymi przez Tileańczyków z ich ojczystych ziem, jak również popularnych romantycznych stereotypów dotyczących południowców (zarówno Tileańscy mężczyźni, jak i kobiety są często uważani za najbardziej atrakcyjne i cieszące się łaską na imperialnym dworze postaci, oczywiście zakładając, że nie są akurat właśnie obwiniani za wszelkiego rodzaju problemy i nieszczęścia).

Jednak dużo bardziej prawdopodobnym jest, że Tileańczycy sprowadzą swoje rodziny i wżenią się w istniejące diasporyczne społeczności, które można znaleźć w większości miast Reiklandu i Wissenlandu.

Ludzie (Tileańczycy) – Umiejętności i talenty

Umiejętności: Sztuka (Malarstwo), Charyzma, Kuglarstwo (Komedianctwo), Hazard, Plotkowanie, Przekupstwo, Intuicja, Język (Tileański), Wiedza (Tilea), Broń biała (Drzewcowa), Percepcja, Broń zasięgowa (Kusza)

Talenty: Wróżba Losu, Błyskotliwość albo Charyzmatyczny, Tileańska rywalizacja lub Vendetta, 2 losowe Talenty

Nowy talent: Tileańska rywalizacja

Maksimum: 1

W przeciwieństwie do imperialnych prowincji, niewiele można powiedzieć o spójnej „tileańskiej tożsamości”. Tileańczycy mają tendencję do wartościowania siebie nie w odniesieniu do tego, kim są, ale bardziej w odniesieniu do tego kim, lub czym, są ich rywale. Dlatego rywalizacja Tileańczyków jest zasadniczą częścią ich osobowości i siłą sprawczą stojącą za wieloma ich działaniami.

Zyskujesz dodatkową motywację o nazwie „Rywal (cel)”, która zapewni Punkt Determinacji za każdym razem, gdy uda ci się przeciwstawić rywalowi, lub udaremnić jego plany. Twoim rywalem może być Postać, organizacja, lub cały naród (taki jak Estalia / Estalijczycy).

Nowy talent: Vendetta

Maksimum: 1

Nie tylko krasnoludy potrafią chować urazę przez długie lata. Wiele kultur (chociaż nie tylko te), które można znaleźć w Estalii i Tilei – wierzy w niemal nadprzyrodzoną moc vendetty – krwawego przyrzeczenia, że ujrzy się wroga martwym. Ogłosiłeś vendettę na konkretną osobę i nic cię nie powstrzyma przed jej wypełnieniem. Musisz użyć jednego ze swoich Zajęć (Pomiędzy przygodami), aby odnaleźć swój cel, lub przygotować się do zgładzenia go – czy to przez: Trening walki, Obserwacje celu, Zlecenie, itp. Jeśli to zrobisz, uznaje się że uzyskałeś dodatkowe rozwinięcie do talentu Szczęście, aż do czasu następnego wykonania Zajęć Pomiędzy przygodami. Jeśli tego nie zrobisz, liczysz swój status jako −1 w kontaktach z postaciami świadomymi twojej vendetty.

Zasada opcjonalna: Postacie diasporyczne

Świat Warhammera jest rozległy, a duża jego część jest odizolowana i znajduje się na uboczu głównych szlaków. Jednak handel kwitnie w miastach w całym Starym Świecie i poza nim, co oznacza, że ​​ludzie podróżujący z bardzo daleka nie są rzadkim widokiem na ziemiach Imperium. Ci ludzie, choć nieczęsto, sami decydują się na przeprowadzkę do Imperium – czy to jako zamożni właściciele przedsiębiorstw, aby chronić międzynarodowe umowy handlowe, jako uchodźcy szukający lepszego życia, czy z jakichkolwiek innych powodów. Jak każdy inny lud, oni też mają dzieci. W związku z tym nierzadko w miastach i miasteczkach imperium znajdują się całe społeczności emigrantów i naturalizowanych obywateli obcego pochodzenia i kultury.

Ludzie, którzy przeprowadzają się lub rodzą poza swoją rodzimą kulturą, są członkami diaspory tej kultury. Czasami ludzie z diaspory są zasymilowani z kulturą goszczącą – Kitajczyk urodzony w Altdorfie, wychowany zgodnie z obyczajami Reiklandu, jest tak samo Reiklandczykiem, jak ktokolwiek inny – ale zwykle pewien stopień rodzimej kultury danej osoby jest zachowywany przez rodzinę i lokalną społeczność. Postacie diasporyczne mogą wybierać umiejętności i talenty ze swojej kultury rodzimej lub z kultury gospodarza podczas tworzenia postaci Krok 4 (strona 35 Umiejętności i talenty) – o ile co najmniej jedna Umiejętność i jeden Talent (nie licząc Losowych Talentów) będzie wybrany z każdej z dostępnych list umiejętności i Talentów rasowych.

Przyjmuje się, że postacie diasporyczne wychowane w Imperium biegle posługują się Reikspielem, ale mogą nie rozumieć języka swojej rodzimej kultury, chyba że wykupią odpowiednie umiejętności i talenty dla nich dostępne .

Uwaga:

Nieludzie również mogą stanowić diasporę w ludzkiej kulturze, przykład czego stanowią Imperialne Krasnoludy. Uznaj te Postacie jako diasporyczne, chociaż tylko w odniesieniu do ich Umiejętności. Talenty są zazwyczaj bardziej wrodzone, a większość z nich utrzymuje się ponad kulturowymi podziałami (choć możesz porozmawiać ze swoim MG, czy uzna za stosowne wprowadzić wyjątek).

Co dalej?

Na jakiej kulturze powinienem się skupić? Obecnie miotam się między Arabią a Złymi Ziemiami… Jeśli masz opinie, którymi powinienem się zająć, daj mi znać w komentarzach!

Mapa Tilei pochodzi z Gitzman’s Gallery

O psach. Małych, średnich i całkiem dużych. Część 1

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Andy’ego Lawa, jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad dotyczących psów publikujemy za jego zgodą.

———————————————————————————————————

Przez ostatnie kilka tygodni byłem bardzo zajęty, więc nie miałem za bardzo czasu pisać. Postaram się to jednak jakoś wynagrodzić tym postem, który będzie znacznie dłuższy, niż pierwotnie planowałem. W zasadzie tak długi, że jeśli ktokolwiek przeczyta go naraz, będę zaskoczony. A tematów poruszam w nim sporo, bo mówimy o nowej tabeli Atrybutów, nowej Profesji i 35 rasach…

Za chwilę sami zobaczycie czego.

Czym więc zamierzam się dziś zająć? Czymś, co WFRP 3E udało się ostatecznie rozwiązać, ale z czym 4 edycja nie do końca sobie jeszcze radzi.

Czyli z czym?

Ano z małymi, ale groźnymi psami.

Tak, mam na myśli małe, ale zajadłe psy. I średnie psy. Oraz te całkiem duże.

Dlaczego?

Ponieważ podręcznik dostarcza tylko podstawowych informacji na temat tego, w jaki sposób rozwijać posiadane przez postaci psy (lub inne zwierzęta jeśli już o tym mówimy). Mamy podstawowe statystyki psów na stronie 315 oraz wilków na stronie 317. Na stronie 309 mamy też zasady dotyczące Pomocników.

Dlaczego te ostatnie są tak istotne? Ponieważ zostały one zaprojektowane po to, by, między innymi, rozwijać zwierzęta domowe. Przyjrzyjmy się im zatem.

Macie już? To jeszcze raz w skrócie:

  • Zwierzęta są Pomocnikami.
  • Pomocnicy mają pełne karty postaci, które kontroluje Gracz, z którymi dany Pomocnik jest związany.
  • Pomocnik otrzymuje połowę punktów doświadczenia postaci, do której jest przypisany.
  • Te punkty doświadczenia wydawane są by rozwijać Pomocnika.

Brzmi świetnie. Tylko czy widzicie już, czego brakuje w tej układance?

Dokładnie – Profesje opisane w Rozdziale 3 nie zostały zaprojektowane ani dla psów, ani dla żadnych innych zwierząt, więc wydawanie punktów doświadczenia za takiego Pomocnika może być pewnym problemem.

Dlatego zamierzam rozwiązać ten problem.

Zanim jednak to zrobię, musimy przyjrzeć się jeszcze kilku statystykom. W pierwszej części kampanii Wewnętrzny wróg (Enemy in shadows) opisałem dwie rasy psów – są to Tellandzki Pit Bull (strona 98) oraz Owczarek z Ulzhammer (strona 111). W Przewodniku po Ubersreik (Zestaw startowy), na stronie 53, znajdują się statystyki ‘Psa do walki’, a w dodatku do kampanii Wewnętrzny wróg (Enemy in shadows companion vol I), na stronie 22, znajdują się statystyki psa używanego do ciągnięcia wózka. Nie musicie tego sprawdzać jeśli nie macie akurat tych książek pod ręką, ale pamiętajcie o tym, że one istnieją, ponieważ wszystko, co znajduje się poniżej, bierze pod uwagę ich istnienie.

Opierając się tylko na powyższym, mamy zatem Psy, Psy zaprzęgowe, Wilki, Pit Bulla, Owczarka oraz Psa do walki. Wszystkie z własnymi Atrybutami, gotowe by rozpocząć Profesję. Nie mamy jednak ani jednego przykładu małego, ale zajadłego psa.

Czas więc to naprawić i zająć się charakterystykami milusińskich.

Ale nie byłbym sobą, gdybym nie zajął się wszystkimi pasami. Bo to mój blog i mogę.

W tym celu rozpiszemy charakterystyki ośmiu typów udomowionych psów, którymi zajmiemy się bardziej szczegółowo. Tymi typami są:

  • Psy pasterskie
  • Charty
  • Psy myśliwskie
  • Psy do towarzystwa
  • Kundle
  • Psy do walki
  • Teriery
  • Psy bojowe

#WszystkiePsy

No, prawie wszystkie. Brakuje tu na przykład psów zaprzęgowych czy innych psów pracujących, jak na przykład wspomnianego wyżej psa ciągnącego wózek z Enemy in Shadows Companion, ale je dodamy później. Już teraz jest tego wystarczająco dużo, by napisać na ten temat małą książkę. O czym przekonacie się niebawem…

Każdy z ośmiu podstawowych typów otrzyma własną tabelę początkowych Atrybutów i Cech. Wymienię też Profesje, których przedstawiciele najczęściej posiadają dany typ psa. Na końcu listy znajdzie się także tabela losowych Cech dla czworonogów. Ok, to zaczynamy.

PSY STAREGO ŚWIATA

PSY PASTERSKIE

Psy pasterskie to inteligentne stworzenie hodowane do pomocy podczas wypasu owiec lub bydła, strzeżenia stad i ogólnej pracy w gospodarstwie. Żywotne i aktywne, zwykle świetnie czują się na szerokich przestrzeniach, po których mogą biegać i bawić się.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Mały), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Przewoźników, Ochroniarzy, Chłopów

CHARTY

Niezwykły nawet jak na psy zmysł węchu chartów sprawia, że zwykle szkolone są do tropienia (choć niektóre mogą też podążać za celem kierując się wzrokiem). Hodowane ze względu na odporność i wytrwałość, niektóre rasy wykorzystywane są do polowań (nagonki) na grubą zwierzynę.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Mały), Płochliwy, Długi Krok, Tropiciel, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Łowców Nagród, Śledczych, Zwiadowców

PSY MYŚLIWSKIE

Psy myśliwskie szkolone są do wskazywania, wypłaszania, aportowania oraz innych rzeczy związanych z polowaniem na zwierzynę łowną. Są energicznymi, odpornymi zwierzętami, które jednak mogą wpaść w przygnębienie w przypadku braku aktywności fizycznej.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Mały), Płochliwy, Długi Krok, Tropiciel, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Łowców, Szlachtę, Namiestników

PSY DO TOWARZYSTWA

Tego typu psy są niewielkie i bardzo towarzyskie. Można znaleźć je właściwie u przedstawicieli właściwie wszystkich warstw społeczeństwa, w którym zwykle nie pełnią właściwie żadnej roli, poza dotrzymywaniem towarzystwa.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Niewielki), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Kupców, Szlachtę, Mieszczan

KUNDLE

Kundle są mieszańcami innych ras, które nie były hodowane w konkretnym celu. To najczęściej spotykane psy, które mogą charakteryzować się wieloma różnymi cechami.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Mały), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 3 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Wszystkich

PSY DO WALK

Psy hodowane do walk są zazwyczaj krępej budowy, potężne i silne. Im więcej ‘ikry’ ma taki pies, tym bardziej prawdopodobne, że będzie atakował nadal pomimo zmęczenia i otrzymanych ran. Właśnie ta cecha jest przez wielu hodowców uważana za kluczową.

Cechy: Zwierzęcy, Ugryzienie BS+3, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Mały), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Rajfurów, Gladiatorów, Reketerów

TERIERY

Teriery to małe ale zapalczywe rasy psów hodowane do zwalczania gryzoni, często w ich podziemnych norach i gniazdach. Znane są ze swojego nieustraszonego charakteru, żylastej budowy, braku cierpliwości oraz niskiej tolerancji na inne psy. Są za to wyjątkowo lojalne i oddane swojemu właścicielowi.

Cechy: Zwierzęcy, Ugryzienie BS+3, Widzenie w Ciemnościach, Rozmiar (Niewielki), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Rajfurów, Szczurołapów, Chłopów

PSY BOJOWE

Psy bojowe są masywne, odważne i silne. Są hodowane dokładnie po to, by atakować i zabijać duże stworzenia. Na psy bojowe często zakłada się obroże z kolcami lub elementy pancerza, a czasem wykorzystuje się jako psy stróżujące.

Cechy: Zwierzęcy, Ugryzienie BS+3, Widzenie w Ciemnościach, Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Kawalerzystów, Ochroniarzy, Banitów

Losowe CECHY

Wszystkie psy mają jedną lub więcej losowych Cech, które można wylosować w poniższej tabeli. Jeśli zajdzie taka konieczność, przerzuć duplikaty:

Tyle na początek wystarczy. Oczywiście, dodatkowe zasady dla poszczególnych typów psów byłyby fajne, ale stanowiłyby też dodatkową komplikację, w którą wolałbym już nie brnąć.

Ok, to co teraz?

Cóż, pomijając Szczurołapów, którzy za darmo otrzymują małego, ale groźnego psa (czyli Teriera) podczas tworzenia postaci, w jaki sposób inni ludzie mogą nabyć czworonoga?

Czas ustalić ceny.

Dobrze, pozostał nam więc jeszcze tylko ostatni element czyli psia Profesja.

Ten fragment można byłoby w dość prosty sposób rozwinąć się w osobną sekcję Profesji opisującą najróżniejsze role, jakie pełnione są przez psy w Starym Świecie, takie jak na przykład szpicle, psy stróżujące, pasterskie czy cyrkowe. Ale byłoby to stanowczo za dużo, jak na ten wpis na blogu.

Dlatego, przynajmniej na razie, opiszę jedną Profesję dla czworonogów, takiego, można powiedzieć, nieustraszonego Psa Pomocnika, odpowiadającą zwierzęciu, które co do zasady towarzyszy drużynie i jest jej maskotką, ale też pomaga, szczeka i atakuje kiedy trzeba. Ponieważ pies ma własne Umiejętności, będzie nieocenioną pomocą podczas niektórych testów. Prowadząc swoje sesje zamierzam jednak pozwalać zwierzęciu pomagać tylko swojemu właścicielowi i tylko w odpowiednich okolicznościach. Tak więc jeśli pies ma Zastraszanie, może pomóc podczas testu Zastraszania wykonywanego przez swojego właściciela szczekając i warcząc w odpowiednim momencie. Taki mały, ale przydatny bonus.

Mając powyższe na uwadze, poniżej znajduje się najbardziej ogólna psia Profesja, która jednak wypełni wszystkie moje obecne potrzeby. Jeśli będę potrzebował większej ilości szczegółów, zawsze możemy stworzyć inne psie Profesje w przyszłości, ale wątpię, by było to kiedykolwiek konieczne.

Jeśli się ze mną nie zgadzacie, albo uważacie, że coś pominąłem, dajcie mi znać.

POMOCNIK: PIES

Więź pomiędzy psami, a mieszkańcami Starego Świata jest bardzo mocna i długa. Psy wykonują całą gamę zadań, do których zalicza się polowanie, stróżowanie, pilnowanie stad, transport towarów, dostarczanie rozrywki, pomoc w działaniach wojennych i wiele, wiele innych. Są tak nieodzownym elementem społeczeństwa Starego Świata, że nie dziwi, iż wiele osób wierzy w to, że udomowienie psa było ostatnim darem Taala dla śmiertelników przed jego odejściem ze świata widzialnego po Pierwszej Wielkiej Wojnie Przeciw Chaosowi.

Szkolony pies

Umiejętności: Atletyka, Charyzma, Unik, Zastraszanie, Percepcja, Ułożenie (Posłuszeństwo), Pływanie, Tropienie
Talenty: Wyczulony Zmysł (Węch), Niegodny Uwagi, Chodu!, Widzenie w Ciemności

Pies

Umiejętności: Opanowanie, Intuicja, Broń Biała (Zęby i Pazury), Nawigacja, Sztuka Przetrwania, Ułożenie (Sztuczki)
Talenty: Bitewny Refleks, Wykrywanie Magii, Groźny, Silne Nogi

💀 Wyszkolony pies

Umiejętności: Odporność, Występy (Szczekanie), Skradanie, Ułożenie (Zaganianie lub Wystawianie)
Talenty: Rozproszenie Uwagi, Nieustraszony (Dowolny), Nos do Kłopotów, Silny Cios

Pies weteran

Umiejętności: Oswajanie, Wspinaczka
Talenty: Rozbrojenie, Straszny, Nieubłagany, Żelazna Wola

Ok, mamy więc statystyki, ceny oraz Profesję dla wszystkich typów psów. Czyli wszystko, czego nam trzeba!

Hał!

Ale…

[W drugiej części zajmiemy się poszczególnymi rasami psów, które spotkać można w Starym Świecie.]

Grafika pochodzi z podręcznika głównego do WFRP 4e

Kryptografia i Szyfr Lazarusa – handout

Pierwszy handout jaki przygotowałem do tej kampanii, głównie dlatego, że Sigmund w ramach wydarzenia między przygodami zaopatrzył się w opasłe tomiszcze ‚Polygraphiae Libri Sex’ – traktujące o kryptografii, oraz pozwalające na rozwinięcie tej umiejętności. A ponieważ nie przystoi, aby gracze ładowali swoje cenne PDtki w umiejętności, których nie będą mieli szansy wykorzystać, to musiałem coś wymyślić.

Znalezisko jakie nasz alchemik próbował odszyfrować to stary i zniszczony dziennik Lazarusa, zwanego głównie przez siebie samego: Wielkim. Do odszyfrowania zapisków, pomijając wiedzę o kryptografii, potrzebne były również tablice astronomiczne opatrzone notatkami Lazarusa i odnalezione przez drużynę podczas pierwszej przygody.

Sam handout miał głównie przybliżyć historię Astromancera, oraz rzucić nieco światła na to co i dlaczego zaszło w kasztelu von Leoric, znajdowały się tam jednak również wskazówki, z których gracze dopiero skorzystają na kolejnych sesjach.

Całość wydrukowałem, potraktowałem Earl Grayem i pokroiłem na stosowne fragmenty, dając graczom losowy z nich, za każdym razem gdy udało im się złamać kolejną część szyfru.

Co do kwestii mechaniki:

Księga ‚Polygraphiae Libri Sex’ – przyjąłem, że dana księga pozwala na podniesienie odpowiadającej jej umiejętności o 10 rozwinięć, aby rozwijać umiejętność dalej należy mieć dostęp do dodatkowych źródeł, lub nauczyciela, oczywiście w wypadku umiejętności spoza wybranej przez gracza profesji.

Złamanie szyfru wymagało 10 PS – test Wiedza (kryptografia) w ramach zajęcia między przygodami, co pozwalało na zrozumienie zasad działania szyfru. Jednak ponieważ Lazarus był wyjątkowo paranoicznym Astromancerem, o zaskakującej zdolności do błyskawicznego przetwarzania wszelakich wartości numerycznych, każdy osobny wpis był szyfrowany na podstawie układu ciał niebieskich danego dnia.

Zatem aby odczytać konkretny wpis, gracze musieli na podstawie tablic ustalić datę, czyli uzyskać 3 SU – Wiedza (kryptografia). Znów w ramach zajęcia między przygodami, lub na sesji, zakładając, że gracz mógł poświęcić osiem godzin na próbę odszyfrowania kolejnego fragmentu.

Talent Geniusz Arytmetyczny dodawał +1 PS przy każdym teście, w ten sposób pomoc mogła oferować osoba nieposiadająca umiejętności Wiedza (kryptografia) posiadająca jednak ten talent.

Poniżej znajdziecie pełny tekst handouta, aby łatwiej było go skopiować, przerobić i użyć na waszych sesjach, zakładając oczywiście że może się wam do czegoś przydać.

Tutaj wersja stworzona w GIMPie do sesji on-line

03.01.2425 KI – Altdorf
…ci losu okalające ziemię utkane są w niebiosach, zatem w pełni poznać i zrozumieć świat możemy jedynie patrząc w gwiazdy… (…) …tylko one spoglądają na nas z okalającej pustki. Dwóch wędrowców nieustannie nam towarzyszy, kierując naszym losem w większym stopniu, niż nasza własna wola…

12.04.2426 KI – Altdorf
…jak zboża wykłoszą się z ziaren, tak wszystko na ziemi wyrasta z ziaren zasianych w niebiosach. Przeto określając minione… (…) …obsiane pola, możemy domniemać gdzie i kiedy zbierać plony… (…) …tak i moja praktyka, przyniesie… (…) …postawiony horoskop przewiduje wielką moc, pozostaje być cierpliwym

08.09.2427 KI – Carroburg
…dwóch dni, gdy oba w całości są na niebie. Reszta pozostaje nieprzenikniona, choć Oblubieniec Morra, zdaje się faworyzować dni trzynaste, na tyle często by wykazywać związek, chociaż od zasady tej wyjątki są liczne, a ich przyczyna leży…

25.05.2429 KI – Ubersreik
…się nie zgadzają? W obu przypadkach nie trafiłem na nic wartego wzmianki. Pozostaje jedynie ufać w skłonność losu do posłuszeństwa regule trójek… (…) …horoskop nie może się mylić, władza i potęga są mi przeznaczone…

16.04.2436 KI – Krater w Górach Czarnych
…Wreszcie po tylu latach sukces, zresztą nawet pastuch zauważyłby rękę niebios, która wyżłobiła krater. Ostateczne zwycięstwo, jest już… (…) …pierwsze, cholera wszędzie muszą być pierwsze. Zaściankowe i prostackie do bólu, ślepe, niepotrafiące ujrzeć tego co mają przed oczami… (…) …tylko złoto, a nie dostrzegają prawdziwego skarbu… (…) …bronić wejścia? Mi? Lazarusowi Wielkiemu! Magistrowi Niebios! Wychowankowi Altdorfskich Kolegiów Magii! Kawałkiem skały bronić wejścia… (…) …co mi się należy wyrokiem losu…

30.05.2437 KI – Wusterburg
…lix Masser wywiązał się ze swojej części nadwyraz sprawnie, chociaż kosztowało to fortunę, co gorsza moją fortunę. Nieważne pieniądze nie będą miały znaczenia, mając oba klucze… (…)

22.03.2438 KI – Serrig
…zapewni odpowiednie finansowanie całej operacji związanej z odnalezieniem trzeciego klucza. Jednak twierdzi, że nie jest zainteresowany tułaczką po górach. Spodziewa się dziecka i chce wreszcie zapuścić korzenie! Tutaj, na końcu świata władać kawałkiem ziemi na której rosną jedynie kamienie, zamiast zmienić oblicze…

07.06.2439 KI – Krater w Górach Czarnych
…Leoric nie mógłby być szczęśliwszy patrząc na transporty ze złotem opuszczają posiadłość, zdaje się że zapomniał już nawet o losie żony… (…) …Nowy teleskop z Nuln powinien być gotowy wraz z końcem lata… (…) …poszukiwania nie przyniosły jeszcze rezultatów…

17.08.2447 KI – Nuln
…pod samym nosem. Przysięgam, że są gorsi niż krasnoludy… “eksponat jest przykładem sztuki użytkowej” – na miłość Sigmara! (..) …nad wyraz łasi na złoto, wbrew twierdzeniom, że potrafią je wytworzyć ze zwykłego ołowiu…

10.11.2449 KI – Posiadłość von Leoric w Górach Czarnych
…postawiłem kolejny horoskop, wszystkie są zgodne trzynasty dzień ofiaruje mi moc, jeżeli tylko odważę się wyciągnąć… (…) …wreszcie wszyscy zrozumieją… tę dziurę i zajmę należne mi miejsce w Altdorfie…

Dlaczego walczymy? – Przygotowanie do bitwy. Część 2

W poprzednim odcinku pisałem o tym jak wykorzystać bestiariusz do stworzenia przeciwników, którzy zapewnią wyzwanie naszej drużynie. Dziś zastanowimy się natomiast dlaczego przeciwnicy z drużyną walczą, co chcą osiągnąć i w jaki sposób może to być pomocne podczas prowadzenia potyczek na naszych sesjach.

Zacznijmy od tego, że większość przeciwników nie powinna mieć za zadanie po prostu zabić bohaterów, lub samemu zginąć próbując osiągnąć ten szczytny cel. Pomijając już względy fabularne i realizm świata, który próbujemy tak barwnie przedstawić naszym graczom, to ze względów technicznych sprawia nam to same problemy.

Jeżeli przeciwnicy chcą tylko zabić bohaterów, to zazwyczaj nie możemy im na to pozwolić. Przecież mamy przygotowaną całą resztę przygody, lub kampanii, a nie po to poświęciliśmy tyle czasu, aby cała drużyna od razu ginęła nam na pierwszym rozstaju dróg, nawet w ponurym świecie niebezpiecznych przygód.

Z drugiej strony, jak przygotujemy wszystko w sposób, który sprawi że jesteśmy niemal pewni zwycięstwa naszej dzielnej kompanii, to też cała sprawa jest bez sensu. Walka stanie się pewnie tylko drobnym przerywnikiem, pozbawionym emocji i poczucia wyzwania. Czasami takie podejście przejdzie, jednak gracze, szczwane bestie, szybko zorientują się, że ostatecznie nic im tak naprawdę nie grozi.

Z pomocą przychodzi nam motywacja naszych BNów, oraz wprowadzenie różnych warunków zwycięstwa. Przyjrzyjmy się jakby mogło to wyglądać w praktyce na przykładzie bandy orków, którą przygotowaliśmy ostatnim razem.

Podczas gdy bohaterowie dzielnie przemierzają drogę z punktu A do punktu B w ramach naszego fenomenalnego scenariusza, bądź innej piaskownicy, natykają się na naszych zielonoskórych przyjaciół.

Jest to jednak tylko oddział zwiadowczy, mający za zadanie zebranie informacji o miejscowych ruchach imperialnych wojsk bądź strażników dróg oraz, w miarę możliwości, pozyskanie zapasów i niewolników na nadchodzącą wielką ucztę, podczas której wybrani zostaną nowi dowódcy plemienia, oczywiście w ramach rytualnego pojedynku.

Zatem szef naszej bandy zwiadowców ma następujące cele do osiągnięcia ustawione priorytetami w kolejności od najważniejszego:

1. Wziąć udział w świetnej walce – wszak jest orkiem

2. Przeżyć – orkowie pomimo miłości do walki, nie są zawsze samobójcami

3. Przeprowadzić zwiad i wykonać rozkazy

4. Zdobyć jeńców i zapasy – z pewnością poprawi to jego pozycję w plemieniu

Zauważcie, że w takiej sytuacji zabicie bohaterów nie jest celem samym w sobie, chociaż może się zdarzyć w ramach wypadku przy pracy. Co więcej w zależności od rozwoju sytuacji, możemy odpowiednio reagować na wydarzenia związane zarówno z akcjami graczy, jak i tym co bogowie ześlą na kościach.

Przedstawmy zatem najprawdopodobniejsze pomysły graczy. Oczywiście na sesji i tak wymyślą coś innego, ale przynajmniej mamy teraz jakieś solidne podstawy do improwizacji, znając cele naszych BN’ów:

1. Gracze mogą próbować przeprowadzić zwiad, lub przygotować zasadzkę, która ułatwi im nadchodzące starcie.

2. Mogą starać się ominąć tę całą sytuację, co daje nam wiele możliwości do rozwinięcia tego wątku, wszak Orki mogą natrafić na ich ślady i zacząć ich ścigać. Z drugiej strony możemy dalej zająć się naszym scenariuszem, pozwalając graczom na wykaraskanie się z potencjalnych problemów samym sprytem,  a nie biegłością we władaniu orężem.

3. Bohaterowie mogą również próbować jakiegoś dyplomatycznego podejścia. Z Orkami takie rzeczy różnie wychodzą, ale kto wie, może wyzwanie szefa bandy na pojedynek, ma sens?

Zakładamy jednak, że jednak doszło do walki, ostatecznie to nią się tu zajmujemy. Muzyka gra, jucha się leje, strzały świszczą i kostki spadają ze stołu. Teraz w zależności od tego jak wygląda sytuacja na polu bitwy, możemy odpowiednio reagować, mając jednak zostawiony margines błędu, dzięki czemu cała sytuacja nie powinna skończyć się śmiercią naszej drużyny, a przynajmniej jeszcze nie teraz:

1. Jeżeli naszym graczom walka idzie zaskakująco łatwo, a nie przeprowadzili odpowiedniego zwiadu, możemy trochę „wyrównać szanse” – Goblińscy jeźdźcy wilków, którzy byli forpocztą tej bandy, właśnie wrócili do obozu i dołączają do bitwy, atakując zza pleców bohaterów. Niemal pewne zwycięstwo zmienia się w walkę o przetrwanie.

2. Orki mogą chcieć się wycofać, może mają już jakichś jeńców i decydują się ograniczyć straty? Bohaterowie oczywiście mogą ruszyć w pogoń z zamiarem uwolnienia pojmanych i dobicia plugastwa, ale co jeżeli w lesie wpadną na kolejną bandę zielonoskórych?

3. Jeżeli natomiast bohaterowie w jakiś sposób obrazili bogów kości, lub niedoszacowaliśmy przeciwników i nasi gracze dostają ciężkie baty, to też nie ma strachu. Zieloni po prostu wezmą część, lub całą drużynę jako jeńców. Oczywiście potem gracze mogą próbować ucieczki podczas transportu, lub w głównym obozie orków. A może cała grupa natrafi na wspomniany oddział imperialnego wojska, który ich ocali i pomoże pchnąć sesję naprzód?

Możliwości jest oczywiście wiele, a przykłady można mnożyć bez liku. Jednak takiego podejścia nie stosujemy po to, aby gracze zawsze w jakiś cudowny sposób znaleźli ocalenie, wszak od tego są Punkty Przeznaczenia. Daje nam to natomiast możliwość reagowania na ich poczynania i pomaga stworzyć potyczki, które rzeczywiście będą ciekawe i pełne wyzwań dla ich postaci. Ponieważ jeżeli gracze „przegrają” potyczkę, to gra toczy się dalej, po prostu stawiamy wtedy przed nimi inne wyzwania, takie jak ucieczka z niewoli.

Co ważniejsze, daje nam to podstawy do tego, aby myśleć o naszych BN’ach jako o kimś, kto również ma swoje cele i zadania, które będą starali się realizować, zamiast potulnie czekać przy wskazanym drzewie, aż drużyna poszukiwaczy przygód zdecyduje się ich ukatrupić.

Oczywiście wszystkie te zabiegi mają służyć temu, aby nasze potyczki na sesjach były ciekawsze, zarówno dla nas samych, jak i dla graczy. Nie znaczy to, że powinniśmy dorzucać kolejnych przeciwników z rękawa zawsze, gdy graczom dobrze się wiedzie, ponieważ ruszyli przygotowani i z dobrym planem. Podobnie jeżeli gracze kolejny raz wchodzą do jaskini smoka z przeświadczeniem, że jakoś to będzie, to mogą skończyć jako jego obiad i tyle.

Jednak ostatecznie walka ma służyć naszej przygodzie jako pełne emocji wydarzenie, a nie po prostu turlanie, które zawsze musi się kończyć całkowitym wymordowaniem jednej ze stron. Myślenie o przeciwnikach bohaterów graczy jako o istotach mających własne plany, ambicje, a nawet marzenia i fobie może pomóc nam ten efekt osiągnąć.

Ilustracja pochodzi z podręcznika WFRP 4e

Prawdziwe życie toczy się pomiędzy przygodami

Czwarta edycja Warhammera dodała wiele ciekawych elementów, których w starszych edycjach próżno było szukać. Jest ich naprawdę sporo, ale jeden z nich jest moim zdaniem wyjątkowo interesujący z perspektywy postaci. Chodzi mianowicie o mechanizm „Pomiędzy Przygodami”, który ma odzwierciedlać to, że nasza postać nie jest zawieszona w próżni, tylko musi rzeczywiście funkcjonować w realiach Starego Świata.

Co prawda mechanizm ten jest opcjonalny, ale jeśli gracie dłuższą kampanię, warto z niego korzystać. Zwłaszcza, że pozwoli on wam, graczom, zabłysnąć.

Ale jak to? – Spytacie zapewne. – Jak zabłysnąć, skoro pomiędzy sesjami moja postać może co najwyżej wykonać jakieś tam Zajęcie? A żeby wykonać Banking nie będzie musiała nawet wyciągać miecza!

Ano zabłysnąć, ponieważ czas pomiędzy sesjami można wykorzystać do tego, aby waszą postać „ożywić” i rozwinąć jej osobowość. Zaprezentuję to na poniższym na przykładzie.

Wszyscy byliśmy w takiej sytuacji – umówiliśmy się na nową kampanię, wylosowaliśmy charakterystyki, ale przed pierwszą sesją MG nalega, żeby jednak przygotować historię postaci. Ponieważ nieszczególnie nam się chce, albo uważamy, że to Warhammer, więc trup i tak ścielić się będzie gęsto, więc w zasadzie nie warto się wysilać, przygotowujemy kolejnego łowcę nagród bez żadnej rodziny czy zobowiązań, który bez problemu i z radością może ruszyć na szlak w poszukiwaniu przygód.

MG to klepnął, w końcu to nasza postać. Po prostu będzie musiał wymyślić inny sposób na zaangażowanie jej w fabułę niż, przykładowo, planowane wcześniej porwanie kogoś z rodzeństwa.

Nadeszła pierwsza sesja, którą nasz bohater bez zobowiązań szczęśliwie przeżył. Są pierwsze pieniądze i punkty doświadczenia do wydania. Jest też pierwszy rzut w „Tabeli Wydarzeń” na to, co wydarzyło się pomiędzy sesjami – w tabeli wypadła „Zdrada!”, a my cieszymy się w duchu, że nie mamy żadnych znajomych, którzy mogliby nam teraz wbić nóż w plecy.

Pocieszeni tą świadomością wydajemy zdobyte pieniądze na zakup kilku rzeczy do ekwipunku, a te pieniądze, jakie nam po tym zostało, musimy stracić. I tu pojawiają się pierwsze schody, ponieważ zgodnie z regułami „Pomiędzy Przygodami” musimy opisać MG, w jaki sposób nasza postać pozbyła się pozostałych pieniędzy. Idziemy więc po linii najmniejszego oporu i deklarujemy, że nasz gieroj wszystko przepił w gospodzie.

Teraz pozostaje nam tylko wybrać, w jaki sposób spożytkujemy te trzy Zajęcia, które mamy do wykonania przed kolejną sesją. Pieniędzy już nie mamy, przyda się więc Dochód. Na poprzedniej sesji znaleźliśmy kartkę zapisaną nieznanym pismem, Porada u Znawcy będzie więc jak znalazł. A do tego naszemu wojakowi na pewno przyda się przerzut na następnej sesji, więc wybieramy Trening Walki.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że tutaj również musimy MG opisać, w jaki sposób nasz bohater podchodzi do tego wszystkiego. A tutaj już nie ma możliwości, żeby nie wszedł w żadne interakcję z bohaterami niezależnymi, ponieważ żeby w swojej profesji zarobić pieniądze, nasz łowca nagród musiał kogoś złapać i otrzymać za to nagrodę. Z kimś trenował szermierkę. Spotkał się też ze specjalistą w dziedzinie obcych alfabetów, który mógłby co prawda wziąć pieniądze za przetłumaczenie treści tej kartki, ale woli poprosić naszego bohatera o „drobną” przysługę w przyszłości…

Nagle okazuje się, że nasza postać, która jeszcze przed kilkoma godzinami nie miała w zasadzie żadnej przeszłości i żadnych zobowiązań, otoczona jest siecią relacji, w których musi się jakoś odnaleźć – zatrzymany złodziej bardzo chętnie „odwdzięczy się” w przyszłości za wsadzenie za kratki, poznany podczas popijawy sparring partner może przy następnym spotkaniu podzielić się interesującymi wiadomościami, a urzędniczka miejska, wypłacając nagrodę za schwytanie przestępcy, uśmiechała się do nas zalotnie. Nie wspominając już o tym, że za niedługo pewien brodaty uczony będzie oczekiwał, że zrewanżujemy mu się za przysługę. A przecież nikt nie chciałby, by w mieście zaczęto mówić, że na naszym słowie nie można polegać, prawda?

Te drobne szczegóły nie wpłyną raczej na fabułę kampanii (choć kto wie? Może MG wplecie coś z tego w scenariusz?), ale ułatwią osadzenie postaci w świecie.

Ale przede wszystkim ułatwią nam, graczom, stworzenie jej charakteru. W tych drobnych interakcjach naszej postaci ze światem, w którym żyje ona na co dzień, nie musimy wcale brać pod uwagę reszty drużyny, ani szerszej fabuły całej kampanii. One z założenia dotyczyć mają właśnie rzeczy, które nasza postać robi sama. A to, w jaki sposób postać wykorzystuje czas pomiędzy przygodami, mówi bardzo wiele o jej charakterze. Może jest samotnikiem, który w wolnych chwilach trenuje swojego psa? A może wręcz przeciwnie – jest duszą towarzystwa, i dodatkowo co chwila pakuje się w jakiś krótkotrwały związek? Może jest pracoholikiem, dla którego przygody zresztą drużyny są tylko irytującą przerwą w obiecującej karierze? A może zagląda do kieliszka by odreagować rzeczy, które widziała podczas ostatnich przygód?

Po kilku sesjach zauważycie zapewne, że dzięki „Pomiędzy Przygodami” wasza postać ma już wykształconą całą sieć relacji społecznych, ale przede wszystkim miała czas rozwinąć osobowość i ma też miejsce do tego, by odreagować lub zmienić się pod wpływem często traumatycznych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas przygód.

Taka ewoluująca postać jest nie tylko bardziej realna, ale też dużo ciekawsza niż teflonowy gieroj. Wszak to pokonywanie wad, niedoskonałości i problemów sprawia, że nasza postać staje się wyjątkowa i warta zapamiętania.

Grafika pochodzi z podręcznika głównego WFRP 4e

Bestiariusz – Przygotowanie do bitwy. Część 1

Jako Mistrzowie Gry jedną z rzeczy, którą chcemy osiągnąć, jest emocjonująca walka stanowiąca wyzwanie dla Bohaterów Graczy, po której stoczeniu BG, jak i sami gracze, będą ledwo żywi, ale szczęśliwi, że udało im się osiągnąć zwycięstwo, na które tak ciężko pracowali.

Jednak tak jak wielu innych, gdy zacząłem prowadzić 4e miałem problem z tym, że moi gracze zaskakująco łatwo radzili sobie z przeciwnikami. Oczywiście chciałem żeby zwycięsko wychodzili z przygotowanych potyczek, ale nie bez najmniejszego zadrapania! Zatem postaram się wam przybliżyć kilka rzeczy których nauczyłem się prowadząc WFRP 4e przez ostatni rok, lub wyczytałem na stronach Cubicle 7 i blogach twórców 4e.

Dodam też, że w tym tekście nie będę wyjaśniał zasad walki, od tego jest podręcznik i stosowne miejsca w internecie. Nie będę również podejmował kwestii magii, oraz potworów o większym rozmiarze, oba te tematy zapewne zasługują na osobne wpisy. Chcę po prostu przedstawić, jak sam konstruuje walkę, tak aby gracze mieli szansę ją wygrać, ale jednak musieli się przy tym napocić.

Bestiariusz – tutaj zaczynamy planowanie potyczki. Kartkujemy więc podręcznik w poszukiwaniu godnych przeciwników dla naszej drużyny i wpadamy na oryginalny pomysł: zielonoskórzy – byli dobrym przeciwnikiem dla Sigmara to i naszym graczom powinni rzucić wyzwanie.

Zakładając, że w drużynie mamy czterech graczy, przyjmujemy że siedmiu orków powinno stanowić odpowiednie wyzwanie (większość oficjalnych przygód przyjmuje, że ilość normalnych przeciwników powinna wynosić liczebność drużyny +3/+4).

Na sesji nasza drużyna spotyka więc orków w lesie (czy innych górach) szarżuje ich, zbiera przewagi i urządza sobie zielono-krwawe grzybobranie. Bohaterowie, szczęśliwi i nabuzowani jacy to nie są potężni, nabijają kolejne czaszki przeciwników na pale, rabują ich skromny dobytek, a biedny MG zastanawia się czy jest to jego wina, czy po prostu nadszedł już czas na szczucie graczy smokami i większymi demonami, pomimo że to ich pierwsza przygoda.

Otóż nie, czas wrócić do bestiariusza pod nosem powtarzając jak mantrę: gramy w czwartą edycję, a nie w poprzednie, gramy w czwartą edycję…

Spójrzmy na atrybuty naszej zielonej siódemki:

Sz WW US S Wt I Zw Zr Int Sw Ogd Żyw
4 35 30 35 45 20 25 20 25 35 20 14

W podręczniku znajdziemy również informację, że „stwory przedstawione w Bestiariuszu to przeciętne, typowe przykłady swoich gatunków” – jednak w tym wypadku przeciętny należy rozumieć jako niewyróżniający się, niekoniecznie natomiast powinniśmy zakładać, że tak będzie przedstawiał się każdy przedstawiciel gatunku na jakiego graczom przyjdzie trafić.

Zwykły Ork ma wszystkie atrybuty zbliżone do przeciętnego człowieka, co zresztą widać kilka stron wcześniej, atrybut przeciętnego człowieka wynosi 30.

Jednak jak spojrzycie na karty swoich graczy to szybko zauważycie, że często nie są one wcale takie przeciętne, nawet jeżeli będzie to ich pierwsza sesja, są spore szanse że co bardziej wojowniczo nastawieni BG mogą mieć WW i US na poziomie 40, lub wyżej, a jeżeli trafił wam się krasnolud, lub elf to nasz biedny ork będzie przy nich wyglądał nad wyraz mizernie.

Jednak nasi gracze nie natknęli się przecież przypadkiem na kilka statystycznie poprawnych orków. Nie, oni planują zaatakować obóz małej bandy zielonoskórych zwiadowców, którą żelazną zieloną łapą kieruje ich szef. Zatem musimy sprawić aby statystki i atrybuty naszej zielonej siódemki oddawały to, kim naprawdę są, zamiast być jedynie przeciętną wartością.

W idealnym świecie każdemu z naszych orków zmienilibyśmy atrybuty według wzoru: -10+2k10, tak aby każdy był wyjątkowy jak zielony płatek śniegu, jednak posiadanie kilku przeciwników, z których każdy ma inne wartości atrybutów jest czasochłonne i niepraktyczne podczas prowadzenia walki.

Zatem aby sobie zanadto nie utrudniać, przyjmiemy że tylko szef bandy, oraz jego dwóch ochroniarzy będzie się wyróżniało, podczas gdy reszta będzie typowym przeciętniactwem.

Metod na „podpakowanie” naszych milusińskich jest kilka, jedną z pełniejszych jest przeprowadzenie ich przez konkretne profesje. Na tym przykładzie możemy dojść do wniosku, że dwójce ochroniarzy szefa przypiszemy właściwą im profesję, czyli właśnie Ochroniarz (poziom 2) i wszystkie atrybuty z tej profesji podniesiemy o +10, tak aby mieli już otwartą ścieżkę awansu dalej.

Możemy im również dopisywać odpowiednie umiejętności, również je podnosząc, podobnie talenty i sprzęt. Jest to jednak czasochłonna metoda, która polecam sobie pozostawić na co ważniejszych i powracających BNów. Orków mamy za dużo, żeby tak się bawić więc spróbujemy metody, na oko:

Dodajmy zatem szefowi i jego dwóm kumplom następujące rozwinięcia: WW +15, S+15, Wt+15 nie jest to bardzo dużo, ale ta trójka powinna być już zdecydowanie bardziej bitna od pobratymców.

Tutaj ważna uwaga dla wszystkich, którzy wychowali się na poprzednich edycjach młotka, statystyki na poziomie 60+ przypisywane względnie przeciętnym przeciwnikom kiedyś mogły zostać odebrane, jako wyjątkowo wredne podejście MG.

Jednak w czwartej edycji takie charakterystyki opisują po prostu istoty kompetentne w danej dziedzinie, zawodowcy często mają główne umiejętności na poziomie 80+, a w oficjalnych przygodach znajdziecie również postacie z umiejętnościami na poziomie 100+, zatem w razie wątpliwości polecam wrócić do mruczenia naszej mantry: gramy w czwartą edycję, a nie w poprzednie, gramy w czwartą edycję… (nie gwarantuje, że wam ona pomoże, ale powinna pozwolić utrzymać przy życiu stereotyp, że MG to „wyjątkowi” ludzie)

Dobra, ale to nie wszystko, tak jak gracze szybko odkryją, że o ich bitewnych kompetencjach nie decydują same umiejętności i atrybuty, ale w wielkiej mierze talenty, tak i my nie możemy sobie pozwolić na ignorowanie tej kwestii.

Zatem spójrzmy na cechy naszych siedmiu wspaniałych:

Broń + 8 (+10 w wypadku naszej najzieleńszej trójcy)
Pancerz + 3 (również można podciągnąć wybrańcom)
Widzenie w ciemności (może to być ważna taktyczna przewaga nad BG)
Wojowniczy (jeżeli walka idzie po ich myśli nie uciekną)
Nie do zdarcia (Nasz trójka ma szansę wstać nawet po otrzymaniu śmiertelnego ciosu)
Siewca Zarazy (nawet zadrapania mogą stać się bardzo upierdliwe dla BG bez odpowiedniej opieki, bądź medykamentów)

I tu można skończyć, ale nie polecam ponieważ zaraz poniżej mamy wypisane cechy opcjonalne i wbrew pozorom nie są one tam po to, aby je ignorować. Przedstawiają najpopularniejsze wariacje naszych milusińskich i grzechem byłoby ich nie wykorzystać:

Nie czuje bólu – idealnie pasuje to do naszej trójki wybrańców, więc dopisujemy
Strzelanie +8 (50) – możemy dać dwójce, a nawet czwórce naszych przeciętnych orków, aby mogli graczom zaszkodzić z oddali
Rozmiar (Duży) – to oczywiście idealnie pasuje do szefa bandy, jego broń otrzyma dzięki temu zaletę Przebijający, oraz możliwość korzystania z zasady Śmiertelny cios. Dodatkowo graczom łatwiej będzie go trafić +10, jednak otrzymają -2 SU przy testach parowania.

(Ta cecha wprowadza jednak sporo zmian i mocno dopakuje szefa bandy, dlatego polecam sobie to zostawić do czasu, aż poznacie dobrze wszystkie podstawowe zasady i „wyczujecie” ile wasza drużyna jest w stanie znieść.)

Teraz nasza banda wygląda zdecydowanie poważniej, mamy 3 orków którzy potrafią nieźle walczyć i wiele wytrzymać, dwóch (lub czterech) łuczników którzy mogą skutecznie utrudniać życie BG starającym trzymać się z daleka i resztę do zapewnienia uczciwej przewagi liczebnej.

Oczywiście to nie koniec, jeżeli wasza drużyna dysponuje wyjątkowymi zabijakami polecam przejrzeć sekcje: Cechy Stworzeń, oraz Talenty i dobrać coś ciekawego dla naszych zielonoskórych przyjaciół. Czempion, lub Szał Bojowy powinien świetnie się sprawdzić dla szefa naszej bandy.

Kolejna rzecz, która pozwala wyrównać szanse to oczywiście uzbrojenie, nie chodzi mi tylko o podbijanie punktów pancerza, czy zadawanych przez broń obrażeń, ale nie widzę powodu, aby któryś ork z naszej doborowej trójki nie mógłby walczyć bronią dwuręczną, lub jeżeli chcemy przedłużyć ich przeżywalność możemy dozbroić ich w tarcze.

Tak potraktowana, nasza generyczna grupa orków, przestaje być manekinami ćwiczebnymi, zyskuje nie tylko możliwości równej walki z drużyną, ale również szereg opcji taktycznych z racji na posiadane łuki, oraz oczywiście widzenie w ciemności. Roboty jest względnie mało, mamy tylko dwa profile atrybutów i kilka cech dodatkowych.

Dodatkowo sama walka powinna być dużo ciekawsza, spotkanie na szlaku bandy w której wyraźnie wybija się wielki ork, oraz jego dwójka pomagierów dozbrojonych w tarcze, mających wsparcie łuczników, zapewni zapewne lepsze tło dla naszej historii niż po prostu kolejna, zwyczajna grupa zielonych minionów na szybko przepisana z podręcznika.

Dobrze, wystarczy tego na dziś, mam nadzieję, że tekst pomoże wam w przygotowaniu do sesji, a jeżeli się przyjmie, to postaram się napisać kolejne części o prowadzeniu samej walki, używaniu w niej magii i czymkolwiek innym co może was interesować, póki co czas jednak wrzucić coś do kotła ku chwale Gorka i Morka 😉

Ilustracja pochodzi z podręcznika WFRP 4e

Wiedza w Starym Świecie

Ponieważ umiejętności z grupy Wiedza o „Czymś” nie zostały nigdy usystematyzowane w podręczniku, a dodatkowe, oficjalne przygody wprowadzają specjalizacje, które w podręczniku nigdy się nie pojawiają, postanowiłem to naprawić i usystematyzować dziedziny wiedzy Starego Świata.

Służyć to ma ułatwieniu życia MG, który ma teraz ściągawkę na podstawie której szybko może sprawdzić dlaczego pewne postacie mogą o czymś wiedzieć, jak i samym graczom, aby wiedzieli o co mogą zapytać, ponieważ istnieją szansę, że ich postać na dany temat jednak coś wie.

Rozpisałem również dodatkowe zasady, które pozwalają to przełożyć na mechanikę WFRP 4E. Zdecydowałem się na wprowadzenie dzielenia PS, aby zachować równowagę w ilości posiadanych informacji na dany temat między specjalistami, a generalistami. Oczywiście, wszystko to powinno być traktowane jedynie jako wskazówka, a nie prawda objawiona przez samego Sigmara.

Zasady:

1. Umiejętności Wiedza, dzielą się na nadrzędne i podrzędne. Umiejętność może być nadrzędna względem jednej umiejętności i jednocześnie podrzędna względem innej.

2. MG może pozwolić na wykonanie testu umiejętności nadrzędnej, w celu poznania informacji z dziedziny umiejętności podrzędnej. W takiej sytuacji PS są dzielone przez 2 +1 za każdy kolejny poziom oddalenia od umiejętności nadrzędnej.

Przykład: Bohater z umiejętnością Lore (the Empire) może dowiedzieć się czegoś z dziedziny Lore (Politics) – PS dzielone przez 2, lub z dziedziny Lore (Nobles) – PS dzielone przez 3, etc.

3. MG może pozwolić na dodanie +1 PS do udanego testu umiejętności podrzędnej, jeżeli bohater posiada umiejętność do niej nadrzędną.

Bohater starający się ustalić przyczynę czyjejś śmierci może przy udanym rzucie na Lore (Medicine), dodać +1 PS jeżeli posiada również umiejętność Lore (Poisons).


Link do dokumentu w formacie draw.io