Mandala, czyli o psychologii elfów w Warhammerze

Nazwijcie mnie dziwakiem, ale jakoś nigdy nie potrafiłem zrozumieć, czym właściwie elfie bóstwa miałyby różnić się od panteonu wyznawanego przez ludzi w Starym Świecie. Gorzej nawet – nie dość, że w zasadzie od samego początku elficcy bogowie opisywani byli jako „zupełnie inni” od ludzkich, a sposób, w jaki elfy miałyby oddawać im cześć i do nich podchodzić miał być „zupełnie inny” od tego, w jaki sposób robią to ludzie, to wszystkie przykłady na to, jakich dostarczały wcześniejsze edycje, absolutnie temu przeczyły.

Bo czym w zasadzie taki Liadriel różni się od odpowiednika Bachusa, a Adamnan-na-Brioncha od Marsa z irokezem?

Mijały lata, pojawiały się kolejne edycje, a GW chyba też nie do końca zadowolone było z tego, jak przedstawiana jest duchowość elfów, bo co edycję pojawiały się nowe bóstwa, o innych zapominano i ostatecznie dopiero w ósmej edycji bitewniaka pojawiła się koncepcja mandali bogów. Innej, dodajmy, dla każdej z trzech elfich kultur.

Żeby zauważyć to, że wyglądająca z daleka dokładnie tak samo mandala, ma trzy zupełnie inne układy bóstw w zależności od tego, do której z elfickich kultur się odnosi, trzeba zaopatrzyć się w trzy podręczniki do ósmej edycji WFB. Jednak nie jest to moim zdaniem próba wyciągnięcia z graczy dodatkowych pieniędzy, a próba uporządkowania kwestii związanych z panteonem elfów. Próba, moim zdaniem, bardzo udana. Już tłumaczę dlaczego.

Samo słowo mandala pochodzi z sanskrytu, a przez twórców Warhammera użyte zostało zapewne w tym kontekście nie tylko po to, by orientalizować elfickie wierzenia. Jej symbolika, wielogodzinne tworzenie jej, by w tym czasie medytować nad układem jej elementów składowych, po to, by na koniec ją zniszczyć, jest bardzo logiczna – chodzi o transformację osoby tworzącej mandalę poprzez medytację w trakcie usypywania jej. W kulturze europejskiej (ale nie tylko, przykłady występują na całym świecie) już od starożytności znamy podobny symbol. Jest to labirynt, który utożsamiany jest z rytuałem przejścia, śmiercią i odrodzeniem. Mit o Tezeuszu wchodzącym do labiryntu, by z pomocą Ariadny zabić Minotaura, nie wziął się z niczego. Labirynt nie tylko wygląda podobnie, ale podróż przez niego, która kończy się konfrontacją z zamieszkującym go potworem ma podobny cel – jest nim zmiana herosa, który podjął się wejścia do labiryntu. Co ciekawe, mandala jest też jednym z archetypów, jakie pojawiają się w procesie indywiduacji opisanym przez Carla Gustawa Junga.

W bardzo dużym uproszczeniu proces ten polega na konfrontacji z ukrytymi składnikami własnej podświadomości po to, by lepiej poznać siebie i te cechy swojej natury, które wcześniej były ukryte. Zmieniona przez niego osoba może później wykorzystać nabytą wiedzę dla dobra ogółu. Jeśli proces ten zachodzi, to zwykle na późniejszym etapie życia, wtedy, gdy problemy dnia codziennego nie zaprzątają już większości czasu. Oprócz Mandali pozostałymi archetypami, jakie według Junga wiążą się z tym procesem, są Cień, Anima (Animus), Stary Mędrzec i Wielka Matka. I prawie wszystkie te elementy można znaleźć w kulturze Asrai.

Nie twierdzę, że elfy z Athel Loren przeszły zbiorowo proces indywiduacji. Nie tylko nie jest to możliwe (już sama nazwa wskazuje, że odbywa się on na poziomie jednostek), ale przebiega on w inny sposób dla kobiet i dla mężczyzn. Ale można zauważyć bardzo duże podobieństwa pomiędzy archetypami, jakimi posługuje się Jung, a tym, w jaki sposób różne kultury elfów podchodzą do życia i swojej duchowości. Podobny jest też efekt końcowy.

Mamy więc Asurów, najbardziej cywilizowany i kulturalny lud świata Warhammera. A im więcej ograniczeń, zakazów i nakazów, wynikających z kultury, tym silniejszy staje się konflikt pomiędzy tym, co dozwolone, a tym, czego się pragnie, ale spycha w głębiny podświadomości. Co więcej, oficjalnie na Ulthuanie wyznaje się tylko bogów z panteonu Cadai udając w ten sposób niejako, że mroczne aspekty psychiki elfów nie istnieją. Nic dziwnego, że po pewnym czasie pojawiły się Druchii, Mroczne Elfy, które są w zasadzie drugą stroną tej samej monety – odrzucają bogów Cadai przyjmując za swoich i stawiając na piedestale bogów Cytharai, czyli tych, o których Ulthuan oficjalnie wolałby zapomnieć. W tym kontekście Druchii podobni są do jungowskiego archetypu Cienia, wszak ich kultura opiera się na przyjęciu wszystkich zakazanych i wypartych przez Asurów aspektów elfiej natury. Co więcej, Asurowie próbowali nawet przez jakiś czas ukryć przed światem istnienie swoich mrocznych braci, co skończyło się katastrofą w postaci Wojny o brodę, a teraz i tak nie mają wystarczająco sił by ich zniszczyć. Mogą jedynie cyklicznie spychać swój cień do Naggaroth nie zdając sobie sprawy z tego, że nie chodzi wcale o to, by cień zniszczyć.

Zupełnie inaczej, niejako z konieczności, podchodzą do tego zagadnienia Asrai. Po tym, jak kolonie w Elthin Arvan zostały opuszczone przez wojska Ulthuanu, mieszkańcy, którzy pomimo tego zdecydowali się jednak pozostać w swoich domach, weszli w labirynt magicznego lasu-mandali, w którego centrum znajduje się Dąb Wieków, drzewo życia przynoszące odrodzenie. Musieli skonfrontować się z własnymi lękami, ale też odrzucili w dużej części skostniałą kulturę Ulthuanu, która nie przystawała do ich sytuacji. Stali się bardziej dzicy, ale jednocześnie dużo bardziej wolni. Pojawiają się tu także kolejne elementy zbieżne z jungowskimi archetypami związanymi z procesem indywiduacji – Wielka Matka i Stary Mędrzec.

Nie jest trudno je zauważyć. Obecność Ariel, staroświatowego awatara bogini Ishy jest bezpośrednim znakiem obecności w Athel Loren matki wszystkich elfów, archetypu Wielkiej Matki. Choć starożytne duchy lasu, takie jak Adanhu czy Durthu są mądre, to jednak na płaszczyźnie symbolicznej trudno im konkurować z Orionem, awatarem Kurnousa, ojca wszystkich elfów. Wszak to figura ojca reprezentuje prawo, zasady i mądrość.

Mandala Asrai (po kliknięciu tutaj lepsza rozdzielczość)

Zmiana w duchowości elfów, rozumiana jako integracja ciemnych aspektów ich psychiki, nie mogła wydarzyć się na Ulthuanie. Nie tylko nie podejmuje się tam takich prób, ale nawet nie ma tam ku temu warunków, ponieważ brakuje elementów Wielkiej Matki i Starego Mędrca, którzy mogliby pełnić funkcje przewodników w tej wyprawie. Funkcjonuje tam co prawda tradycja Everqueen, która jest zbliżona do Ishy, ale to jednak w Athel Loren pojawiają się Orion i Ariel, ziemskie awatary Kurnousa i Ishy, ojca i matki wszystkich elfów. Tymczasem Asuryan, władca bogów, twórca wiecznego płomienia i centrum duchowości Asurów, wyniośle milczy i nikogo donikąd nie prowadzi.

I rzeczywiście, jeśli spojrzymy na mandalę Asrai różni się ona znacznie od tych, z jakich korzystają zarówno Asurowie, jak i Druchii. U Leśnych Elfów w takim samym układzie dwudziestu pól znajdujemy zarówno „jasnych” bogów Cadai jak i „mrocznych” bogów Cytharai. W jej centralnym punkcie znajdują się Kurnous i Isha.

Jeśli połączymy to z założeniem, że w Warhammerze rzeczywiście podchodzą inaczej do swoich bogów i traktują ich trochę bardziej jako aspekty własnej psychiki, a trochę mniej jako mityczne bóstwa, paralela z procesem indywiduacji staje się jeszcze bardziej wyraźna. I to właśnie kultura Asrai dąży do tego, by w konstruktywny sposób zintegrować te mroczne aspekty elfickiej duszy, okiełznać je w ten sposób i spożytkować je dla dobra ogółu.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wniosek ten jest zbieżny z wnioskiem, jaki można wyciągnąć po nawet pobieżnym porównaniu mandali tych trzech elfich kultur, ale tekst ten powstał nie po to, by stwierdzać oczywiste, ale podkreślić fakt, że ósmoedycyjne (w numeracji WFB) ujęcie duchowości elfów jest moim zdaniem bardzo udane i zaskakująco głębokie. A dzięki temu może stanowić interesujący przyczynek do psychologii elfów w Warhammerze. A to już można wykorzystać na własnych sesjach.

Ilustracja: Flickr/Thomas James Caldwell

#46 Astronomia i Astrologia, czyli o obrotach sfer niebieskich [+Kartografia Niepraktyczna]

Gwiazdy i inne ciała niebieskie nie tylko towarzyszą wędrowcom od zarania dziejów, ale i same mają ogromny wpływ na to, co się dzieje na świecie. Z tego też powodu astromancerzy i szarlatani spoglądają w niebo, by poznać sekrety przyszłości lub zwyczajnie wysępić kilka srebrników od naiwnych.

Dziś i my spoglądamy w niebo chcąc poznać jego sekrety, a abyście nie zarzucili nam szarlataństwa, sprowadziliśmy szacownego gościa, którym jest sam Dieter Mathias Steinau, czyli Kartografia Niepraktyczna – twórca wielu map do Warhammera i innych uniwersów.

Prace Kartografa możecie pobrać za darmo na DeviantArt.

Oczywiście warto również odwiedzić FanPage Kartografii Najpraktyczniej.

Niebo nad Altdorfem, czyli astronomia Warhammera

Czasami można odnieść wrażenie, że świat Warhammera jest w zasadzie jak Ziemia, z tą różnicą, że zamieszkuje go wiele inteligentnych ras, a magia jest czymś rzeczywistym. Tych różnic jest jednak znacznie więcej i są one równie znaczące. No bo w końcu jak często widzicie za oknem nocny krajobraz opromieniony zielonkawym światłem?

I właśnie o tym, jak wygląda nocne niebo nad Starym Światem będzie niniejszy wpis.

Źródła na temat tego, jak wygląda układ słoneczny świata Warhammera są nad wyraz skąpe. Niemniej, pomimo tego, można kilka rzeczy na ten temat powiedzieć. Przede wszystkim, wbrew twierdzeniom tileańskich podróżników o imionach Ricco i Robbio, świat nie jest płaski. Jest kulisty i krąży wokół słońca (czasem można znaleźć nazwę Soll), a pełny obrót wokół niego zajmuje mu równo 400 dni. Wiemy też, że planeta jest przechylona w stosunku do płaszczyzny orbity, co na wyższych szerokościach geograficznych skutkuje odczuwalnym cyklem czterech pór roku, przesileniami (zimowymi i letnimi) oraz równonocami (wiosennymi i jesiennymi).

Księżyce

Kulisty jest również Mannslieb, naturalny satelita planety, który okrąża ją co 25 dni. Nie znamy źródeł, które twierdziłyby inaczej, więc można spokojnie założyć, że Mannslieb jest w rotacji synchronicznej z planetą, tak jak nasz Księżyc (to znaczy, czy obraca się wokół własnej osi w taki sposób, że z powierzchni planety widać w zasadzie tylko jego jedną stronę), tak samo jak zresztą wszystkie duże, kuliste księżyce w prawdziwym Układzie Słonecznym. Wiemy natomiast, że ponieważ może on zostać zaćmiony przez drugi z księżyców, Morrslieba, musi więc znajdować się dalej od planety niż on.

Morrslieb to mniejszy księżyc, który według przekazów miał pojawić się wraz z upadkiem starożytnych bram Przedwiecznych i od tego czasu wprawia on w zdumienie uczonych wszelkich ras i sieje popłoch wśród prostych mieszkańców. A to z tego powodu, że jego chaotycznej orbity w zasadzie nie da się dokładnie przewidzieć, a z jego niezdrowym, zielonkawym blaskiem, mieszkańcy łączą w zasadzie większość swoich nieszczęść. Są jednak dwie noce w roku, podczas których można liczyć na to, że Ukochany Morra będzie w pełni i tych nocy pobożny mieszkaniec Imperium wolałby raczej nie spędzać w jego trupim blasku. Te noce to Hexensnacht i Geheimnisnacht (spotkać można się też z nazwami Hexenstag i Geheimnistag). O ile Hexensnacht zdarza się co roku o tej samej porze, w środku zimy, pomiędzy ostatnim dniem miesiąca Vorhexen a pierwszym dniem Nachhexen, wyznaczając tym samym początek nowego roku, noc Geheimnisnacht jest wydarzeniem ruchomym, wyznaczanym przez jednoczesną pełnię Morrslieba i Mannslieba.

Chyba najbardziej znane wyobrażenie obu księżyców w pełni. Na późniejszych ilustracjach (na przykład okładka do czwartoedycyjnego Death on the Reik) różnica w rozmiarze pomiędzy Mannsliebem a Morrsliebem nie jest aż tak duża.

Planety

Planeta, na której znajduje się kontynent zwany Starym Światem, nie jest jedyną planeta, o której istnieniu wiedzą astromancerzy. Jest za to jedyną, która nie posiada własnej nazwy. Kanonicznym źródłem na temat układu słonecznego świata Warhammera jest powieść The burning shore autorstwa Roberta Earla, w której bohaterowie wyruszają do Lustrii w poszukiwaniu bogactwa i wiedzy. W rozdziale dziesiątym natrafiają oni na starożytny model układu słonecznego, dzięki czemu wiemy, że składa się on z planet, kolejno, Charyb, Deiamol, Tigris, świata Warhammera, Verdry, Lokratii oraz Obscurii. Ponadto The burning shore dostarcza nam jeszcze skrótowych opisów wyglądu niektórych z tych planet oraz informacji o tym, że układ ten znajduje się w galaktyce spiralnej.

Dzięki temu wiemy, że Deiamol to „płonący świat” koloru czerwonego przykryty zapewne gęstymi chmurami, Verdra ma być zielona, a na jej powierzchni widoczne mają być poszczególne kontynenty natomiast Lokratia jest szara jak popiół, a jej powierzchnia poprzecinana jest pomarańczowymi liniami i naznaczona kraterami uderzeniowymi. Najdalsza planeta, Obscuria, ma być generalnie biała od lodu, ale na jej powierzchni widać kilka ciemniejszych plam.

Półkanonicznym źródłem na temat planet jest nigdy nie opublikowany fragment Księgi Zbawienia, którym Andy Law pochwalił się dawno, dawno temu na jednym z forów internetowych, kiedy trwały jeszcze prace nad tą publikacją. Wprowadził w nim dziesięć planet oraz podał dane na temat okresów orbitalnych każdej z nich, które były albo wielokrotnością 400 dni, albo jakąś częścią tej wartości (połowa, jedna trzecia, jedna piąta). Nazwy i kolejność siedmiu planet pokrywają się z tym, co pisał Robert Earl, dodatkowe planety, umieszczone na pozycji, kolejno, siódmej, ósmej i dziewiątej od słońca, to Isharna, Loekia i Voelia, których nazwy nawiązują do panteonu elfickich bóstw (Isha, Loec, możliwe, że trzecia to odniesienie do Vaula), a pięć najbliższych słońcu planet miało być określanych jako „Dzieci Asuryana”. Co prawda nie jest to kanon, ale te informacje mogą wzbogacić wasze sesje.

Niekanoniczne przedstawienie układu świata Warhammera (gdyby ktoś miał problem z wyświetleniem, źródło tutaj)

Gwiazdy

W WFRP Companion do 2 edycji znaleźć można opisy znaków zodiaku, jest ich 20, a to, jak na niebie wyglądają niektóre z nich, mogliśmy zobaczyć na przykład niedawno przy okazji zapowiedzi Total War Warhammer 3. Ale to tylko zodiak, czyli pas w sferze niebieskiej w płaszczyźnie ekliptyki, zawierający pewne gwiazdozbiory, w których znajduje się widoczne z powierzchni planety słońce w ciągu całego roku. Wszystkich gwiazdozbiorów musi być znacznie więcej, niestety źródła na ten temat są dość skąpe. Z tego co mi udało się znaleźć, William King w Zabójcy Bestii wprowadził gwiazdozbiór o nazwie Kieł wilka oraz Gwiazdę Polarną. Która zapewne nie nazywałaby się w ten sposób, gdyby za jej pomocną nie można byłoby wyznaczyć północy.

We wspomnianym już wcześniej The Burning Shore, jeden z pochodzących z Bretonii bohaterów wspomina, że w Lustrii nie widzi gwiazdozbiorów „The Mill”, „The Griffin” oraz „The Lady’s Veil”, co może oznaczać, że są to trzy dodatkowe gwiazdozbiory nieba północnego, ale może to też oznaczać, że są to trzy bretońskie nazwy na gwiazdozbiory już znane nam z innych źródeł. Ta sama postać wskazuje też na widoczny nad Lustrią fragment gwiazdozbioru o nazwie „Serpent”, ale tutaj również nie wiemy, czy jest to bretońska nazwa jednego ze znanych już gwiazdozbiorów, czy zupełnie inna konstelacja. Podobnie pewności nie ma w przypadku gwiazdozbioru o nazwie „Aenarion’s Swordbelt” znanego z książki Sword of Caledor Williama Kinga oraz w przypadku wszystkich konstelacji znanych Skavenom, które pojawiają się w The Black Plague: Dead Winter C.L. Wernera.

Rzeczą natomiast pewną, ale wydedukować trzeba ją na podstawie innych posiadanych już informacji, jest to, że nocne niebo nad Starym Światem musi być przecięte przez jaśniejszy pas gwiazd, odpowiadający galaktyce spiralnej widzianej z jednego z jej ramion, przypominający znaną nam Drogę Mleczną.

Co z tego wynika?

Cóż, odpowiedź na to pytanie zależy od tego, czego oczekujecie na własnych sesjach. Dodatkowe informacje na temat różnic pomiędzy światem Warhammera mogą przydać się nie tylko do pogłębienia immersji waszych rozgrywek, ale też będą nieocenioną pomocą dla wszystkich postaci, które wpatrują się w gwiazdy częściej niż inne. I mam tu na myśli nie tylko żeglarzy, nawigatorów, uczonych i magów niebios ale też wszelkiej maści szarlatanów, szamanów czy wiedźm.

Jeżeli chcielibyście, aby sfery niebieskie miały jakiś wpływ na graczy podczas sesji, rzućcie okiem na materiały opublikowane swego czasu przez Liber Fanatica. Przygotowywane były one z myślą o drugiej edycji, ale można je zaadaptować do edycji czwartej.

Ilustracja: Flickr/Biblioteca Rector Machado y Nuñez

#40 Marienburg, czyli największy port Starego Świata

Znajdujący się w Jałowej Krainie Marienburg jest bez wątpienia największym miastem portowym na jakie można trafić w Starym Świecie, zawierającym w sobie ogrom Warhammerowego uniwersum znajdziemy tu: Wysokie Elfy, Norsmenów, Krasnoludy, Kitajskich kupców, Niziołki, oraz wiele więcej. Wszystko w mieście gdzie szlachta nie ma nic do powiedzenia, a rządzi głos ludu i pieniądze – niekoniecznie w tej kolejności 😉

Pochodzenie: Marienburg i Jałowa Kraina

„Gdyby van Buush malował tę bitwę, przedstawiłby ją zapewne jako walkę Mananna z bóstwami chtonicznymi. Wojska imperialne, brodzące od tygodni po kolana w bagnach i nękane nieustannymi atakami zaczepnymi, nie były w stanie wykorzystać swojej przewagi liczebnej. Hrabia von Kluck nie miał wyboru, musiał się wycofać, co ostatecznie zmusiło cesarza Wilhelma do uznania niepodległości prowincji.

Co pozostało w mieście po tych dawnych dniach cierpień i chwały? W cieniu starych platanów pomnik dzielnego radnego Pietera Adriaansza van der Werffa. Ma płaszcz zarzucony na ramiona, tak jakby szedł na zwykłe posiedzenie Dyrektoriatu, tylko rapier u boku świadczy, że wówczas rozstrzygały się sprawy życia i śmierci.”

Ludzie (Marienburg)

Jeśli wierzyć legendom, jakie można usłyszeć z ust minstreli z Elfsgemente, dawno temu Jałowa Kraina była urodzajnym estuarium Reiku, bogatym w zwierzynę i ziemie nadające się pod uprawy. Ale to było dawno temu, na długo przed tym, jak Sigmar zjednoczył ludzkie plemiona zamieszkujące brzegi tej rzeki.

Dziś ziemie te są niegościnnym terenem, którego uparci mieszkańcy żyją z tego, co uda się im zdobyć w tej surowej krainie. Oraz z handlu, który z braku bogactw naturalnych stał się głównym zajęciem mieszkańców Marienburga. W ciągu setek lat nauczyli się oni w mistrzowski sposób wykorzystywać swój największy atut, jakim jest samo położenie miasta. Lokalizacja u ujścia Reiku do Manaanspoort Zee pozwala im kontrolować eksport z Imperium, a korzystne traktaty handlowe z Ulthuanem dają mieszczanom przewagę w handlu egzotycznymi towarami. Ta specyficzna pozycja nie jest jednak dana raz na zawsze, a kierujący polityką miasta Dyrektoriat musi umiejętnie balansować pomiędzy potężnymi sąsiadami – Imperium oraz Bretonią. Pamiętając jednocześnie, że bogactwa miasta przyciągają uwagę zarówno piratów, jak i wojowniczych Norsmenów. Z tego też powodu poszczególne rody i kompanie kupieckie muszą utrzymywać własne floty patrolujące Morze Szponów, których zadaniem jest upewnienie się, że statki handlowe żeglujące pod marienburską banderą dopłyną bezpiecznie do celu.

Mieszkańcy Imperium zwykle uważają marienburgczyków za sprytnych oszustów, którzy potrafiliby sprzedać śnieg Kislevczykom, a Tileańczykom opchnąć z zyskiem ich własne wina. Ale ten stereotyp, jak to zwykle ze stereotypami bywa, jest przesadzony i zapewne po części wynika ze skomplikowanej historii łączącej obie krainy. Do pewnego stopnia odpowiada on nawet mieszkańcom kupieckiego miasta, wszak sama reputacja potrafi być pewną dźwignią podczas negocjacji handlowych, ale oni siebie widzą trochę inaczej – są praktycznymi ludźmi, którzy muszą poradzić sobie sami i zadbać o własne interesy, ponieważ nikt za nich tego nie zrobi.

Mieszkańcy Jałowej Krainy posługują się własną mową, choć językiem urzędowym Marienburga formalnie nadal jest Reikspiel, pamiątka po dawnych, imperialnych czasach. Dlatego dziś zwykle znają go tylko co znaczniejsi mieszczanie, a jeżeli już się nim posługują, to przeciągnięte samogłoski i przypominające zaśpiew zmiany intonacji szybko wyróżniają ich spośród imperialnych kuzynów. Jeśli akurat go nie znają, nie szkodzi, w komunikacji z przyjezdnymi w prostych sprawach można porozumieć się za pomocą gestów. Marienburgczycy zresztą zwykle używają ich do tego, by podkreślić to, co mówią, a mówią zwykle zwięźle i szybko przechodzą do rzeczy. W końcu czas, to pieniądz.

Człowiek (Marienburg): Umiejętności i Talenty

Umiejętności: Broń Biała (Podstawowa), Język (bretoński), Język (reikspiel), Nawigacja, Plotkowanie, Pływanie, Przekupstwo, Targowanie, Wiedza (Jałowa Kraina), Wycena, Wioślarstwo, Żeglarstwo

Talenty: Mocne plecy lub Błyskotliwość, Poliglota lub Nos do Kłopotów, 3 losowe talenty

Ludzie (Jałowa Kraina)

Choć zdecydowana większość mieszkańców Jałowej Krainy zamieszkuje Marienburg, nie wszyscy nazywają największe miasto Starego Świata domem. Biorąc pod uwagę, jak niegościnna jest to ziemia, relatywnie dużo osób zamieszkuje wzgórza Kleinlandu, wioski ukryte za smaganymi wiatrem wydmami wybrzeża czy nadmorskie miasteczka – podczas ostatniego spisu powszechnego rachmistrze spisowi naliczyli ponad trzynaście tysięcy domostw rozsianych po całej prowincji.

Mieszkańcy tych terenów są, co zrozumiałe, dużo mniej otwarci na obcych niż marienburscy mieszczanie, nie opierają się też w takim stopniu na handlu, choć naturalnie nie zrezygnują z okazji, by sprzedać z zyskiem wyprodukowaną przez siebie przędzę wełnianą, sery czy złowione ryby. W nadmorskich miejscowościach pozyskuje się też cenną sól morską, na której produkcję przez lata monopol miał władca prowincji, a którego łamanie mogło zakończyć się uwięzieniem na długie lata schwytanego delikwenta w lochach Wyspy Rjiker.

Wśród mieszkańców Jałowej Krainy można znaleźć nie tylko rybaków, rolników, obsady latarni morskich, piratów czy bandytów żyjących z rabowania osiadłych na mieliznach statków, ale także ostatnich potomków rodów szlacheckich tej byłej imperialnej prowincji, z których najznaczniejszym jest ród van Buuren do dziś niepodzielnie władający nadmorskim miastem Aarnau. Choć głos mieszkańców prowincji zwykle nie przebija się w zdominowanym przez cechy i marienburskich mieszczan Burgerhofie, ich obecność nie pozwala Dyrektoriatowi całkowicie zapomnieć o tym, że Jałowa Kraina to nie tylko Marienburg.

Człowiek (Jałowa Kraina): Umiejętności i Talenty

Umiejętności: Broń Biała (Podstawowa), Broń Zasięgowa (Łuk), Język (bretoński), Język (reikspiel), Nawigacja, Opieka nad Zwierzętami, Pływanie, Sztuka Przetrwania, Targowanie, Wiedza (Jałowa Kraina), Wioślarstwo, Żeglarstwo

Talenty: Wilk Morski lub Włóczykij, Wstrzemięźliwy lub Rybak, 3 losowe talenty

Opracowano na podstawie: A. Regan, Marienburg: Sold Down the River, 2ed., Cubicle 7, Oxford, 2018.

Ilustracja: Straż Nocna (fragment), Rembrandt Harmenszoon van Rijn.

#32 Pradawna Lustria, czyli amazonki, zapomniane miasta i leśne halflingi

Wciąż rozmawiamy o Lustrii, lecz tym razem mniej czasu poświęcamy samym zamieszkującym ją jaszczurom i żabom, a więcej innym jej mieszkańcom, oraz temu, skąd w uniwersum Warhammera wzięła się ta pokryta dżunglą kraina, oraz gdzie jeszcze możemy odnaleźć jej ślady.

Dodatkowe informacje dotyczące tego tematu, oraz wygrzebane z czeluści internetu grafiki znajdziecie w tym wpisie.

Zapomniana Lustria

Poniżej znajdują się materiały, którymi moim zdaniem warto uzupełnić odcinki podcastu poświęcone Lustrii i Lizardmanom.

Dawno, dawno temu, jeszcze zanim świat Warhammera przybrał swój ostateczny kształt (czyli mowa tu jeszcze o WFB1), Slannowie wyglądali jak w przerośnięte, wyprostowane żaby. Ich imperium co prawda upadło, ale było nadal wystarczająco silne, by utrzymywać własnych ludzkich niewolników i z ich pomocą opierać się najazdom Norsów, Morskich Elfów i Krasnoludów. Wraz ze scenariuszem Kremlo the Slann, z którego zaczerpnięto poniższą ilustrację, Citadel Miniatures udostępniło również odpowiednie figurki.

Tak, tak kiedyś wyglądali Slannowie

W trzeciej edycji WFB pojawiła się lista jednostek dla armii Slannów, a Citadel Miniatures udostępniło stosowne modele. Choć sama armia Slannów dopiero później wyewoluowała w to, co znamy dziś, już wtedy pojawiły się charakterystyczne motywy, jak na przykład Cold One’y czy mag Slannów wnoszony w lektyce (choć przez ludzkich niewolników) na pole bitwy. Mam też dziwne wrażenie, że niektórzy wojownicy Slannów z tej edycji z czasem posłużyli za inspirację dla powstania Skinków.

Wszystkie z widocznych powyżej motywów można w lekko zmienionej formie odnaleźć w późniejszych armiach Lizardmanów (WD96, 1987)

Sama Lustria była pierwszym lądem, który zaczął być przez autorów Warhammera dokładniej opisywany. Planowano nawet poświęcić jej cały dodatek, ale plany te nie doszły do skutku. Więcej na ten temat możecie przeczytać w świetnym wpisie na blogu Awsome Lies.

Jeśli chodzi o Lizardmanów, to w pierwszych edycjach Warhammera, zarówno WFB jak i WFRP, nie zamieszkiwali oni wcale zabójczych dżungli Lustrii, tylko najciemniejsze jaskinie pod Górami Czarnymi, Górami Krańca Świata itd. Moim zdaniem pewnym nawiązaniem do tego jest występowanie „dzikich” Lizardmanów na Smoczych Wyspach w późniejszym settingu gry. Rasą spokrewnioną z nimi, znacznie większą i silniejszą, ale jednocześnie jeszcze głupszą, byli Troglodyci, duchowi przodkowie późniejszych Kroxigorów.

Ilustracje Lizardmana i Troglodyty z WFRP1

Relacja Amazonek z Lizardmanami od samego początku (1984) była skomplikowana – miały być rdzennymi mieszkankami Lustrii, które nienawidziły współczesnych sobie Slannów, choć ze Starymi Slannami żyły pokojowo, prowadziły handel, a nawet były przez nich uczone tajników magii. Czegoś tam jednak nie dopatrzono i bomba M, zamiast czasowo paraliżować geny Starych Slannów, wyeliminowała ich z Lustrii raz na zawsze, Starzy Slanowie przeminęli, ich cywilizacja upadła, a technologia została zapomniana. Przez wszystkich, poza Amazonkami, które aż do czasów WFB1 i bardzo rzadkich późniejszych wzmianek, przechowały takie ich artefakty, jak na przykład boltery czy miecze energetyczne.

Ponad dekadę później tajemnicze Amazonki pojawiły się także jako dodatkowa warbanda w grze Mordheim (TownCrier 15, 2001). Niestety nie można było już ich wyposażyć w zabawki z czasów „High Age”, ale, jak udowadnia słynna kampania albiońska, nie znaczy to jeszcze wcale, że ostatecznie zniknęły one z settingu. Tak jak i Amazonki, które zapewne żyły sobie gdzieś w Lustrii, aż do End Times.

Amazon shot first!

Ostatnim elementem związanym z początkami Lustrii są Pigmeje, o których GW oraz Citadel chyba wolałoby zapomnieć. Głównie z powodu tego, w jak karykaturalny sposób ich przedstawiono. Kiedy pojawili się po raz pierwszy w roku 1984 (Bestiariusz dla WFB2 oraz scenariusz The Magnificent Sven), byli rdzenną dla Lustrii rasą niewysokich kanibali, polujących na ofiary za pomocą zatrutych dmuchawek (kolejna inspiracja dla Skinków?). Warhammer Wiki podaje, że mieli w jakiś sposób podlegać Slannom, ale przytoczone powyżej źródła tego nie potwierdzają. Zamiast tego znaleźć możemy informacje, że Pigmeje zwalczają tak samo Slannów, jak i ekspedycje Krasnoludów czy Norsów. Jeśli chodzi o samą grę, to otrzymali własne statystyki i figurki.

Opublikowany w 100 numerze WD z 1988 scenariusz do WFRP The Hanging Gardens Of Bab-Elonn diametralnie zmienia pochodzenie warhammerowych Pigmejów, przesuwając ich bardziej w stronę denikenowskich „ancient aliens”. Według autora, przybyli oni z kosmosu tysiące lat temu, ale zdegenerowali i dawno zapomnieli o swoich technologicznych początkach. Od tamtego czasu pojawili się już tylko jako sporadyczna wzmianka w tle. GW nigdy nie wznowiło ich figurek.

#28 Smoki, smokoogry i inne gady

Nadszedł czas na omówienie naprawdę pradawnej rasy oraz ulubionego „stracha na graczy” wielu MG, czyli gigantyczne, latające jaszczury lubujące się w nocowaniu na górach złota, klejnotów i magicznych przedmiotów wszelkiej maści.

Pochodzenie: Mieszkańcy Wybrzeża

Pochodzenie: Mieszkańcy Wybrzeża

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Bena „Bee” Scerri’ego jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad tworzenia postaci i ich pochodzenia publikujemy za jego zgodą.

———————————————————————————————————

„Zawsze wydawało mi się czymś dziwnym, że nasi uczeni zapełnić niezliczone półki biblioteczne tomami opisującymi w najdrobniejszych szczegółach różnice pomiędzy mieszkańcami poszczególnych imperialnych prowincji, choć oddzielające ich granice są w zasadzie tylko granicami politycznymi, ale odmawiają zauważenia i uznania różnic gdzie indziej. Dla ograniczonych umysłów wszyscy mieszkańcy Południowych Ziem są tacy sami. W końcu to mieszkańcy Południowych Ziem!

Tak bardzo chciałbym, żeby moi dawni profesorowie mogli spotkać choć niektórych z Mieszkańców Wybrzeża, których miałem okazję poznać. Gdyby sądzić tylko po różnicach w wyglądzie i języku można byłoby sądzić, że poznałem ludzi pochodzących z czterech stron świata, a nie mieszkańców czteromilowego odcinka wybrzeża.”

Pochodzenie: Południowe Ziemie (Mieszkańcy Wybrzeża)

Świat Warhammera jest pełen zróżnicowanych kultur, a ich wzajemne przenikanie się i antagonizmy są jednymi z najważniejszych motywów przedstawionego świata. W najbliższym czasie mam zamiar uzupełnić pochodzenie, jakie znajdziecie na 25 stronie 4 edycji podręcznika podstawowego do Warhammera, o kultury dużo bardziej zróżnicowane niż Imperium. Dziś przyjrzymy się Mieszkańcom Wybrzeża, którzy są ostatnią z trzech kultur zamieszkujących Południowe Ziemie. Pozostałe dwa to mieszkańcy Kwitangi i Musaany.

Uwaga: W tym artykule znajduje się wiele nieoficjalnego lore’u Warhmannera. W oficjalnych materiałach Południowe Zimie są opisane w tragicznie lakoniczny sposób, więc te okruchy, jakie znaleźć można na temat tego regionu, zostały przeze mnie twórczo rozwinięte. Jako takie nie musicie ich wcale uznawać – to moja własna interpretacja świata Warhammera i wcale nie musi się ona pokrywać z waszą.

Ludzie (Mieszkańcy Wybrzeża)

Mieszkańcy Wybrzeża są najbardziej zróżnicowanym ludem zamieszkującym Południowe Ziemie. Do tego stopnia, że czasem zdarza się, że sąsiadujące ze sobą wioski nie mają ze sobą nic wspólnego, poza lokalizacją i prowadzeniem podobnego trybu życia. Wybrzeża Ziem Południowych są zielone, ale smagane częstymi sztormami. W tych zmiennych i trudnych warunkach zajmująca się głównie rybołówstwem ludność odnajduje pewną stałość w uregulowanym, choć w razie potrzeby elastycznym, systemie kastowym.

Życie na wybrzeżu Południowych Ziem

Rozrzucone po wybrzeżu Południowych Ziem wioski stanowią łatwy cel dla najeźdźców z dalekich krain, oportunistycznych kupców z Arabii i Ulthuanu oraz potężnych watażków z wnętrza kontynentu, dlatego Mieszkańcy Wybrzeża nauczyli się unikać konfliktów, jeśli to możliwe, oraz walczyć dzielnie, jeśli nie jest. Te trudne warunki stworzyły ludzi ceniących sobie przede wszystkim mobilność, praktyczność oraz pomysłowość. Pomimo tego, wiele z zamieszkujących wybrzeże plemion mocno wierzy w konieczność afirmacji różnych aspektów życia. Ich kolorowe stroje z pewnością onieśmieliłyby niektórych Strzygan, ich muzyka byłaby zbyt wyzywająca nawet jak na gusty księżnej von Liebwitz, a zwyczaje wojenne przeraziłyby zapewne niejednego Norsa. Życie na wybrzeżu Południowych Krain jest, niestety, tanie… Ale ci, którzy tam mieszkają, mają zamiar skorzystać z niego w jak najpełniejszy sposób.

System kastowy

Biorąc pod uwagę życie w ciągłej niepewności, Mieszkańcy Wybrzeża nauczyli się polegać na ludziach, którzy znajdują się w podobnej pozycji, co oni sami. To przywiązanie do ludzi zajmujących się podobnym aspektem życia z czasem doprowadziło do powstania specyficznego systemu kastowego, w którym wojownicy zajmują się wszystkimi rzeczami związanymi z walką, rybacy zdobywaniem pożywienia na morzu i tak dalej. Każda z takich kast wybiera spośród swoich członków osobę, która w najlepszy sposób oddaje to, co, w jej mniemaniu, oznacza być archetypowym członkiem danej kasty. W zamian osoba wybrana do pełnienia tej roli (choć mogą też być inne sposoby powoływania na tę funkcję) staje się swego rodzaju pseudo-wodzem danej kasty, odpowiedzialnym przed całą wioską za dany aspekt jej życia.

W większości plemion kasta, w której dana osoba przyszła na świat, nie musi być wcale kastą, do której dołączy będąc już dorosłym. Tego wyboru dokonuje się wraz z osiągnięciem pełnoletniości, kiedy znane już są osobiste predyspozycje dorastającego człowieka oraz aktualne potrzeby plemienia. Rzadko jednak zdarza się, by ktoś dołączał do danej kasty na całe życie – wraz z wiekiem nabywa się nowe umiejętności, co może doprowadzić do chęci zmiany kasty z, na przykład, kasty tkaczy na kastę strażników wiedzy czy z myśliwego na wojownika.

Praktyki religijne Mieszkańców Wybrzeża

Powyższy system kastowy, w większości nadmorskich plemion, zlał się także z pierwotnymi animalistycznymi wierzeniami Południowych Ziem, dlatego każda kasta ma swojego własnego ducha opiekuńczego. Choć każe plemię ma własną specyfikę, istnieją pewne wspólne wyobrażenia, takie jak to, że zwiadowcy i kurierzy zwracają się o opiekę do duchów ptaków, wojownicy do tygrysów i rekinów, szamani do małp, a rybacy, naturalnie, do różnych ryb.

W większości nadbrzeżnych społeczności duchy te mają odzwierciedlać wartości danej kasty i pomagać w jak najlepszy sposób całości plemienia. Po śmierci to właśnie one mają poprowadzić duszę zmarłego do dusz pozostałych przodków plemienia i pomóc przekazać zdobyte za życia umiejętności nowemu pokoleniu.

Nastawienie wobec obcych

Tylko niektóre z nadbrzeżnych osad są na tyle duże, by mogły wytworzyć wszystko, czego ich mieszkańcy potrzebują, dlatego handel pomiędzy sąsiadami jest bardzo częsty. Oprócz samej wymiany towarów, często dochodzi też do mieszanych małżeństw, łączenia się kast, tworzenia sojuszy i koalicji oraz innych przykładów na mieszanie się wielu lokalnych kultur. Jednak ludzie, którzy nie są uznawani za Mieszkańców Wybrzeża, traktowani są w zupełnie inny sposób.

Wobec mieszkańców Kwitangi są oni nastawieni bardzo podejrzliwie, z uwagi na panujące wśród nich przekonanie, że jedynym powodem, dla którego nie zostali jeszcze podbici przez swoich bardziej zorganizowanych sąsiadów jest fakt, że z uwagi na niepokorny charakter Mieszkańców Wybrzeża byłoby bardzo trudno nad nim zapanować. Niezależnie od tego, czy takie przekonanie jest prawdą, jest ono jednym z filarów odrębnego poczucia tożsamości Mieszkańców Wybrzeża – są niepokorni ponieważ życie jest krótkie, ale właśnie dzięki swojemu nastawieniu, we własnym mniemaniu, stają się bezpieczniejsi, przez co przedłużają własne dni na tym świecie.

Na pozostałych obcych, głównie Staroświatowców oraz Elfy, ze względu na krzywdy, jakich w przeszłości zaznali z ich strony, patrzą ze strachem. Dodatkowo przybycie obcych z dalekich krain zwykle wiąże się z pojawienie się dziwnych chorób oraz innych utrudnień w i tak już niełatwym życiu. Co ciekawe, Mieszkańcy Wybrzeża zauważyli już jakiś czas temu, że jeśli w porę wycofają się do dżungli, miejscowe zwierzęta oraz choroby, na które sami znają lekarstwa od stuleci, same poradzą sobie z przybyszami, którzy po pewnym czasie podwiną ogony i odpłyną.

Stereotypy na temat Mieszkańców Wybrzeża

Biorąc pod uwagę niepokorną naturę Mieszkańców Wybrzeża, wielu obcych postrzega ich, trochę paradoksalnie, albo jako zupełnie beztroskich, albo jako wyjątkowo upartych. Zakładając oczywiście, ze uda im się wejść z nimi w jakieś interakcje. Inni uważają ich za niepotrzebnie strachliwych i lekkodusznych, jeszcze inni uznają ich istnienie za nic więcej, jak tylko cienie w dżungli lub legendy. Dla obcych nadbrzeżna kultura wydaje się być niczym innym jak szaleństwem rozpiętym pomiędzy stałym pozostawaniem w ruchu, strachem, niepotrzebną zmiennością i krzykliwymi przejawami osobistego męstwa. Dla Mieszkańców Wybrzeża wszystko to jest jednak łatwe do wyjaśnienia – chwytaj dzień, to może być twój ostatni.

Człowiek (Mieszkańcy Wybrzeża): Umiejętności i Talenty

Umiejętności: Charyzma, Opanowanie, Unik, Odporność, Plotkowanie, Język (Mxua), Broń Biała (Podstawowa), Występy (Taniec), Muzyka (Bębny), Wioślarstwo, Żeglarstwo, Pływanie

Talenty: Towarzyski lub Wytrwały, Szybki Refleks lub Urodzony Wojownik, Chwytaj Dzień, 2 Losowe Talenty

Zasada Opcjonalna: System Kastowy

Z uwagi na naturę nadbrzeżnego systemu kastowego wielu Mieszkańców Wybrzeża nauczyło się więcej dzięki temu, co robią, niż z racji na łączące ich wszystkich przekonania czy więzy kulturowe. Dlatego Mieszkańcy Wybrzeża traktują Umiejętności swojej początkowej Profesji jako Umiejętności rasowe na potrzeby 4 procesu tworzenia bohatera (Warhammer Fantasy Roleplay 4 edycja, strona 36).

Nowy Talent: Chwytaj Dzień

Maksimum: 1

Mieszkańcy Wybrzeża Południowych Krain często nie mogą pozwolić sobie na luksus długoterminowego planowania, co sprawia, że na pierwszy plan wysuwają cele osiągalne w krótkim terminie. Dlatego z tym Talentem nie możesz wybierać Ambicji długoterminowych, ale w zamian otrzymujesz dodatkową Ambicję krótkoterminową. Ponadto otrzymujesz dodatkowe 50 PD za osiągnięcie Ambicji krótkoterminowej, która została zrealizowana na tej samej sesji, na początku której została wybrana.

Co teraz?

WOW! To był spory tekst… A właściwie trzy. Cieszę się, że mogłem zająć się Południowymi Ziemiami, przez długi czas obchodzono się z nimi w nie najlepszy sposób. Mam nadzieję, że moje małe dodatki przyczynią się do zmiany takiego stanu rzeczy. Ale teraz nie wiem, czym powinienem się zająć w następnej kolejności. A wy co chcielibyście zobaczyć? Dajcie znać w komentarzach!

Ilustracja: Flickr/Nicolas Raymond

Pochodzenie: Musaany

Pochodzenie: Musaany

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Bena „Bee” Scerri’ego jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad tworzenia postaci i ich pochodzenia publikujemy za jego zgodą.
———————————————————————————————————

„Widok stada słoni przemierzającego sawannę jest zaiste niezwykły. Można byłoby założyć, że tak wielkie zwierzęta będą toczyły się przez nią tratując wszystko na swojej drodze, jednak one poruszają się z zadziwiającą gracją. Założenie, że przewodnicy słoni, obyci z tymi stworzeniami, będą bardziej uparci niż one, tak jak pogromca byków musi zdominować bestię, też byłoby błędne. W rzeczy samej przewyższali oni swoją gracją nawet słonie, które prowadzili.

Krew mnie zalewa na myśl o tym, w jaki sposób ich poniżono. Podejrzewam, że można byłoby uniknąć wielu rzeczy, gdybyśmy posłuchali tego, czego mogli nas nauczyć zamiast zakładać ich ignorancję.”

Pochodzenie: Południowe Ziemie (Musaany)

Świat Warhammera jest pełen zróżnicowanych kultur, a ich wzajemne przenikanie się i antagonizmy są jednymi z najważniejszych motywów przedstawionego świata. W najbliższym czasie mam zamiar uzupełnić pochodzenie, jakie znajdziecie na 25 stronie 4 edycji podręcznika podstawowego do Warhammera, o kultury dużo bardziej zróżnicowane niż Imperium. Dziś, w drugiej części materiału skupiającego się na mieszkańcach Południowych Ziem, przyjrzymy się mieszkańcom Wzgórz Musan. Pierwsza część tego wpisu poświęcona była mieszkańcom Kwitangi.

Uwaga: W tym artykule znajduje się wiele nieoficjalnego lore’u Warhmannera. W oficjalnych materiałach Południowe Zimie są opisane w tragicznie lakoniczny sposób, więc te okruchy, jakie znaleźć można na temat tego regionu, zostały przeze mnie twórczo rozwinięte. Jako takie nie musicie ich wcale uznawać – to moja własna interpretacja świata Warhammera i wcale nie musi się ona pokrywać z waszą.

Ludzie (Musaany) / (Sub-Durbaiccy Południowcy)

Sub-Durbaiccy Południowcy są z wyglądu podobni do mieszkańców Arabii, choć kulturowo różnią się od nich znacznie, podzielając tylko niektóre tradycje i zwyczaje swoich sąsiadów z północnego-zachodu. Choć podzieleni na niezliczone mniejsze plemiona, wszyscy określają siebie mianem Musaany, co jest odniesieniem do Wzgórz Musan, wśród których spędzają większą część życia.

Musaany to w większości nomadzi i pasterze, którzy pędzą swoje stada słoni przez porośnięte gęstymi zaroślami Wzgórza Musan, a niektórzy z nich zapuszczają się dalej, handlując z sąsiadami. To właśnie słonie stanowią centralny element życia tego ludu i wiele elementów jego kultury związanych jest z nimi.

Musaany i słonie

Słonie są przede wszystkim źródłem mleka, które po przerobieniu na masło lub ser, stanowi główne źródło musaańskiego pożywienia. Wspomniany wyżej ser, z powodu swojej niepowtarzalnej ostrości, jest cenionym i rzadkim delikatesem poszukiwanym przez smakoszy z całego świata Warhammera.

Słonie są także fizyczną reprezentacją animistycznych przodków w wierzeniach ludu Musaany, które choć wypływają z tych samych pierwotnych wierzeń, co religia Kwitangi, skupiają się bardziej na kultywowaniu wewnętrznego słonia i przekonaniu, że działania jednostki w tym życiu mogą zmienić czyjeś totemiczne zwierze i wpłynąć na jego los po reinkarnacji. Przykładowo, dusze ludzi, którzy działali za życia przeciw wspólnocie mogą odrodzić się jako szakale lub sępy, a ci, którzy ciężko pracowali dla wspólnego dobra odrodzą się jako potężne słonie. Słonie, które w nagrodę za ochronę zapewnianą im przez Musaany, same chronią ich w zamian. W końcu bardzo trudno jest najechać ziemie, których mieszkańcy mają prawie symbiotyczną relację z ogromnymi przedstawicielami tamtejszej fauny!

Mając to wszystko na uwadze, Musaany często sprzedają słonie, które zostały odtrącone przez stado z powodu swojego trudnego charakteru lub agresywności. Armie Arabii bardzo chętnie korzystają z takiego potężnego wsparcia podczas częstych zatargów pomiędzy poszczególnymi kalifatami.

Nomadzi czy nie?

Pomimo tego, że Musaany prowadzą nomadyczny tryb życia, różnią się od innych podobnych ludów, ponieważ budują trwałe struktury będące odpowiednikami szkół i bibliotek, w których kolekcjonują książki z dalekich krajów. Oczekuje się, że Musaany, przejeżdżając przez taką osadę, zapoznają się z nowymi informacjami dodanymi w czasie ich nieobecności przez członków plemienia, którzy wrócili z dalekich krain z nowymi opowieściami i nową wiedzą.

Drugą rzeczą, która odróżnia Musaany od tradycyjnych nomadów jest fakt, że zażarcie bronią oni granic swojego terytorium, obejmującego całość Wzgórz Musan. Obrona ta zazwyczaj opiera się głębokiej analizie taktyki i historii działań bojowych najeźdźcy, która następnie wykorzystywana jest do tego, by przechytrzyć go na polu bitwy.

Stereotypy na temat Musaany

Obcy często postrzegają mieszkańców Wzgórz Musan jako tchórzliwych głupców, którzy nie tylko chowają się przed wrogiem zamiast stanąć do otwartej walki, ale też pokładają za dużo wiary swoje 'zwykłe zwierzęta’. W rzeczywistości Musany są bardzo inteligentnymi ludźmi, którzy przedkładają długoterminowe planowanie ponad siłę fizyczną i choć tylko czasem muszą uciekać się do przemocy, są mistrzami w obronie swoich ziem.

Jako kupcy i poszukiwacze wiedzy często opuszczają rodzinne Wzgurza Musan, ale bardzo rzadko podróżują drogą morską, a jeszcze rzadziej osiedlają się na stałe w dalekich krajach, jakby czuli wewnętrzny zew słoni przyzywający ich w rodzinne strony. O musaańskich poszukiwaczach wiedzy mówi się, że są jedynymi, którzy mogą powiedzieć coś prawdziwego na temat wielu zdarzeń historycznych. Poza oczywiście osobami zaangażowanymi w nie bezpośrednio. Tych niewielu, którzy dotarli na daleką północ, do Imperium, najczęściej trafiło tam jako członkowie świty innych wędrowców z Arabii lub Południowych Ziem.

Człowiek (Musaany): Umiejętności i Talenty

Umiejętności: Opieka nad Zwierzętami, Atletyka, Oswajanie, Unik, Powożenie, Plotkowanie, Język (Dowolny), Język (Mxua), Wiedza (Historia), Wiedza (Wzgórza Musan), Sztuka Przetrwania, Broń Zasięgowa (Rzucana)

Talenty: Z Bata lub Czytanie/Pisanie, Szybki Refleks lub Błyskotliwość, Way of the Herd, 2 Losowe Talenty

Nowy Talent: Instynkt Stadny

Maksimum: 1

Musaany są ludem tworzącym bardzo mocne więzi, dla którego rodzina i szersza wspólnota są bardzo ważne. Jednak ze względu na nomadyczny tryb życia oraz trudne warunki granice tego, co jest uważane za wspólnotę i rodzinę mogą być zmienne jak pogoda na sawannie. Twoja obecność zapewnia bonus +10 do wszystkich testów Odporności i Opanowania innym osobom, które posiadają wykupiony talent Instynkt Stadny oraz wszystkim zwierzętom stadnym znajdującym się pod twoją opieką. Bonus ten dotyczy postaci i stworzeń znajdujących się w zasięgu wzroku. Objęte nim postaci i zwierzęta mogą w ten sposób otrzymać tylko jeden bonus +10 niezależnie od tego, ile postaci w zasięgu wzroku posiada Talent Instynkt Stadny. Dodatkowo możesz pozwolić, by osoba, którą uznajesz za swoją rodzinę, wykupiła za 100 punktów doświadczenia Talent Przygarnięty przez Stado.

Nowy Talent: Przygarnięty przez Stado

Maksimum: 1

Ceniąca sobie ścisłe więzi musaańska kultura jest, paradoksalnie na pierwszy rzut oka, bardzo otwarta na obcych, którzy wykazali się honorem i zapracowali sobie na zaufanie klanu. Postaci, które uznawane są za część rodziny przez członków ludu Musaany mogą wykupić ten Talent, którego nie można zdobyć w żaden inny sposób. Działa on tak jak Talent Instynkt Stadny zapewniając bonus +10 jeśli postać go posiadająca znajduje się w zasięgu wzroku postaci posiadającej talent Instynkt Stadny, ale sam z siebie nie zapewnia go innym. Dodatkowo Talent Przygarnięty przez Stado nie pozwala na wykupienie go innym osobom.

Przyszłość tej mini serii

Dwa gotowe, jeszcze jeden na tapecie! Mam nadzieję, że na razie podoba się wam takie spojrzenie na Południowe Ziemie i, tak jak ja, nie możecie się doczekać kolejnej części. Jeśli macie sugestie na temat tego, co powinno znaleźć się w części poświęconej Mieszkańcom Wybrzeża, dajcie znać w komentarzach!

Ilustracja: Flickr/Rick Bergstrom