Wampiry

Dwóch muskularnych młodzieńców leżało w potężnym łożu wykonanym z egzotycznego drewna. Ich nagie ciała powoli stygły w wieczornej górskiej bryzie wpadającej przez otwarte okno komnaty. Siedząca przed toaletką baronowa wyćwiczonym ruchem nasunęła na swoje blade ramiona delikatny szlafrok z kitajskiego jedwabiu. Skomplikowane wschodnie wzory przedstawiające mityczne stworzenia poruszyły się wraz z nią, kiedy sprężystym krokiem podeszła do drewnianych drzwi. Smok pożarł antylopę.

Szybkim ruchem otworzyła drzwi, za którymi stał starszy mężczyzna, który nie wydawał się być zaskoczony faktem, że drzwi otworzono zanim zdążył zapukać.

„Tak?” Rzucone w przestrzeń pytanie zastygło na korytarzu pomiędzy baronową a nim.

„Przybył szpieg z Khypris moja pani.”

„Doskonale,” baronowa ominęła go zwinnym ruchem i wyszła z komnaty kierując się w stronę klatki schodowej. „Czego się dowiedział?”

„Wygląda na to, że nasze przypuszczenia się sprawdziły,” odparł mężczyzna i energicznym krokiem ruszył za baronową pozostając jednak dokładnie pół kroku za nią. „Sytuacja jest dynamiczna, na przyszły miesiąc zwołano już konwent.”

„Świetnie. A co z ekspedycją?”

„Książęce towarzystwo naukowe obiecało wesprzeć wykopaliska hojnym grantem,” odpowiedział mężczyzna. „Nasi agenci kończą przygotowania, tragarze już wynajęci, a ponadto…”

„Cudownie, wygląda na to, że sfinansują własny upadek,” w pół słowa przerwała mu baronowa schodząc w dół po schodach.

„Możliwe. Jest jednak pewien problem,” pomimo wieku mężczyzny bez problemu dotrzymywał jej kroku nie zdradzając żadnych oznak zmęczenia.

„Profesor Lange?” Baronowa rzuciła przez ramię lodowato zimne spojrzenie kroczącemu za nią mężczyźnie.

„Tak. Nasze źródła donoszą, że zaczyna podejrzewać, że badania nie mają jednak wiele wspólnego z dawnym królestwem Karitamana,” wzrok mężczyzny spoczął na miękkim dywanie pokrywającym schody, w którym zatapiały się bose stopy baronowej. „I chyba zwietrzył trop, podobno zaczął szukać w archiwach dokumentów z czasów Magnusa Pobożnego.”

„Imponująca dedukcja jak na śmiertelnika, ale prawda jest taka, że wcześniej czy później ktoś i tak zauważyłby, że oficjalny cel wyprawy nie pokrywa się z rzeczywistością” stwierdziła baronowa. „Całe szczęście, że wszystkie istotne dokumenty z Khypris są już w naszych rękach.”

„Nie ma jednak pewności, że nie znajdzie czegoś, co pozwoli mu połączyć kropki,” zauważył mężczyzna, skręcając za baronową w korytarz piętro niżej.

„Racja, nie możemy dopuścić do tego, by jego wątpliwości zagroziły ekspedycji,” stwierdziła baronowa.

„Pozbyć się go?”

„Nic z tych rzeczy. Nie po to zaangażowaliśmy najlepszego specjalistę od historii północnej Nehekhary, żeby pozbyć się go tuż przed rozpoczęciem wykopalisk,” baronowa zatrzymała się przed podwójnymi drzwiami w środku korytarza. „Zajmijcie go czymś, porwanie kogoś z rodziny, włamanie, wymyśl coś, co będzie pasowało. Ważne, żeby nie miał czasu, aby odkryć prawdziwy cel ekspedycji. Bo jeśli mu się to uda przed jej wyruszeniem i powiadomi imperialnych, będziemy musieli siłą zdobywać coś, co już prawie jest w naszych rękach.”

„Tak jest,” powiedział mężczyzna chwytając klamkę by otworzyć przed nią drzwi.

„Ach, zapomniałabym,” rzuciła baronowa zmieniając na chwilę temat. „Posprzątajcie w sypialni.”

Powrót