#22 Jak prowadzimy Warhammera?

Czas na coś z zupełnie innej beczki: rozmawiamy z Solveigiem, prowadzącym WFRP 4e na kanale Awanturnicy, o tym jak prowadzić Warhammera, zahaczając o mechanikę, D&D, Cyberpunka, oraz nieuchronnie zbliżającą się starość.

#21 Krasnoludy Chaosu, czyli niewolnictwo, postęp i magia

Dziś, dla odmiany materiał o krasnoludach, ale tych którzy przetrwali inwazję po drugiej stronie Gór Krańca Świata – Uzkul-Dhrazh-Zharr . Przez swoich pobratymców uważani za zdrajców, wyznawcy Hashuta pozostają ignorowani przez większość nowych publikacji z uniwersum Warhammera, co oczywiście w żaden sposób nie powstrzymało nas przed żywiołową dyskusją na ich temat 😉

Pochodzenie: Kwitanga

Pochodzenie: Południowe Ziemie (Kwitanga)

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Bena „Bee” Scerri’ego jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad tworzenia postaci i ich pochodzenia publikujemy za jego zgodą.

———————————————————————————————————

Chyba jedną z najgorszych, ale też czasem najbardziej zabawnych, cech moich rodaków jest ich brak krytycznego myślenia. Wiadomo przecież, że podczas Krucjat rekrutowano wiele jednostek pomocniczych z Południowych Ziem. Ci ludzie, po zakończeniu wojen, często osiedlali się w Imperium ustalając szlaki handlowe. Dlaczego więc tak wielu uważa, że w tak zwanym 'Starym Świecie’ nie ma ludzi o skórze czarnej jak węgiel? Gdzie, dokładnie, mieliby zniknąć ci przybysze?

Naprawdę, jeśli ludzie z Południowych Krain mają specjalny talent do znikania, bardzo chciałbym się z nim zapoznać. Przydałby się w tych smutnych czasach…”

Pochodzenie: Południowe Ziemie (Kwitanga)

Świat Warhammera jest pełen zróżnicowanych kultur, a ich wzajemne przenikanie się i antagonizmy są jednymi z najważniejszych motywów przedstawionego świata. W najbliższym czasie mam zamiar uzupełnić pochodzenie, jakie znajdziecie na 25 stronie 4 edycji podręcznika podstawowego do Warhammera, o kultury dużo bardziej zróżnicowane niż Imperium. Dziś przyjrzymy się mieszkańcom Kwitangi, którzy są pierwszą z trzech kultur zamieszkujących Południowe Ziemie.

Uwaga: W tym artykule znajduje się wiele nieoficjalnego lore’u Warhammera. W oficjalnych materiałach Południowe Zimie są opisane w tragicznie lakoniczny sposób, więc te okruchy, jakie znaleźć można na temat tego regionu, zostały przeze mnie twórczo rozwinięte. Jako takie nie musicie ich wcale uznawać – to moja własna interpretacja świata Warhammera i wcale nie musi się ona pokrywać z waszą.

(Na koniec przepraszam za to, że tyle czasu minęło zanim opublikowałem ten tekst. Napisałem go już jakiś czas temu, ale konsultowałem go, jak również dwa kolejne, z osobą bardziej biegłą w kwestiach wrażliwości społecznej, ponieważ chciałem, żeby były jak najlepsze.)

O Południowych Ziemiach

Południowe Ziemie to ogromny kontynent znajdujący się na południe od dalekiej Arabii, porośnięty głównie przez gęstą dżunglę, którą przecinają jednak szlaki handlowe łączące kipiące życiem miasta. 'Odkrywcom’ ze Starego Świata może wydawać się, że jest on praktycznie niezamieszkały, jednak takie przekonanie jest dalekie od prawdy i może być skutkiem kłamstw szerzonych przez uczestników wypraw, którym nie udało się 'odkryć’ niczego. Najlepszym dowodem na fałsz tych twierdzeń, jest istnienie mieszkańców Południowych Ziem. Choć nie stanowią oni jednego ludu, i w rzeczywistości różnią się od siebie tak samo jak mieszkańcy różnych części Imperium, mieszkający w Starym Świecie Południowcy mają zwyczaj odkładać na bok dzielące ich różnice i współpracować w imię wspólnego dobra.

Mieszkańców Południowych Ziem można podzielić na trzy zasadnicze grupy:

  • Sub-Durbaickich Południowców, którzy zamieszkują tereny wokół i trochę na południe od Zatoki Durbaita czyli tereny sąsiadujące z Kalifatem Agade w Arabi;
  • Mieszkańców Wybrzeża, którzy żyją w mniejszych wioskach rozsianych po wybrzeży Wielkiego Oceanu;
  • Oraz mieszkańców Kwitangi, którzy kontrolują ogromne miasta znajdujące się wewnątrz niedostępnych dżungli pokrywających wnętrze kontynentu;

Taki podział jest oczywiście znacznym uproszczeniem i w żaden sposób nie oddaje w pełni złożoności różnych grup i kultur, które w rzeczywistości tworzą te trzy szeroko rozumiane grupy. Pomimo tego bardzo często nawet tak podstawowy podział umyka większości uczonych Staroświatowców, z których większość nie wierzy w to, że ktokolwiek żyje w Kwitandze. Nawet pomimo obecności w imperialnych miastach wielu migrantów z tamtych rejonów…

Ludzie (Kwitanga)

Gęsta dżungla Kwitangi porasta większą część interioru Południowych Ziem. Nie jest to przyjazne środowisko, a monsunowy klimat, który sprowadza ciężkie i wilgotne powietrze oraz tropikalne temperatury, nie ułatwia życia. Tak samo jak agresywne małpy, tygrysy i inne drapieżne zwierzęta, kryjące się we wiecznym półmroku pod gęstym poszyciem drzew. Kwitanga jest tak niegościnna, że większość pochodzących ze Starego Świata badaczy uważa, że teren ten nie nadaje się do zamieszkania i nie wierzy nikomu, kto twierdzi inaczej. Rzeczywistość jednak jest dużo ciekawsza.

Imperium Kwitangi to rozległa koalicja potężnych państw-miast, które znajdują się wewnątrz dżungli porastającej Kwitangę, która swoją nazwę wzięła właśnie od tego państwa. W ciągu swojej długiej historii, która ciągnie się prawie do czasów Sigmara Młotodzierżcy, Imperium Kwitangi opanowało większość handlu i wpływów na południowym kontynencie. Głównie dzięki zbilansowanemu użyciu przebiegłości oraz siły. Pomimo tego, praktycznie cały czas walczą z Jaszczuroludźmi Południowych Ziem, jedyną cywilizacją w regionie, która może z nim rywalizować. Tak jak Imperium w Starym Świecie, tak i Imperium Kwitangi składa się z mniejszych królestw utrzymywanych razem dzięki wspólnym wierzeniom i wspólnemu celowi. W odróżnieniu od swojego północnego odpowiednika, Imperium Kwitangi zwykle targane jest jednak zdecydowanie mniejszymi wewnętrznymi konfliktami. Jednym ze wspólnych przekonań łączących mieszkańców Kwitangi jest wiara w to, że stabilność jest dobra dla biznesu. A biznes w ostatnich latach rozkwita.

Ekonomia Imperium Kwitangi

Już w czasie, gdy to Imperium Khemri kontrolowało południowe dżungle, najważniejszym towarem eksportowym Kwitangi było złoto. W rzeczywistości 75 procent całego złota świata Warhammera pochodzi z Kwitangi, a lokalni królowie oraz kupieccy książęta wiedzą doskonale, jak wykorzystać taką przewagę. Pod przewodnictwem swojej najwybitniejszej cesarzowej — Maxla mu Mahandhi — Kwitangczycy rozwinęli system handlu ze światem zewnętrznym, w ramach którego sprzedają złoto, z niewielkim zyskiem, pośrednikom (takim jak Musaany na północy), którzy zajmują się jego transportem do Starego Świata, w którym to odkupywane jest ono przez reprezentantów Kwitangi mieszkających w północnych miastach. Oczywiście kupcy ci odkupują je od pośredników po wyższych cenach, ale tylko po to, by sprzedać je Staroświatowcom jeszcze drożej. Jeśli któryś z pośredników zdecydowałby się nie sprzedać złota przedstawicielom Kwitangi w Starym Świecie, straciłby na zawsze możliwość udziału w przyszłych interesach z Kwitangą. System ten gwarantuje, że Kwitanga zarabia na eksporcie złota, pozbywa się ryzyka i kosztów związanych z jego transportem, a po zawitaniu towaru do odległych portów, kontroluję jego podaż. Nic dziwnego, że Imperium Kwitangi stało się z czasem bajecznie bogate.

Religia Kwitangi

Religia Kwitangi różni się znacząco od wszystkich systemów wierzeń, jakie można znaleźć w Starym Świecie lub poza nim. Zamiast wierzyć w konkretny panteon bogów, mieszkańcy Kwitangi widzą boskość w aspektach różnych zwierząt – Małpy, Tygrysa, Ryby, Sępa i innych. Według nich duch każdego zwierzęcia stanowi część całości kręgu życia, a ludzie, oraz inne istoty rozumne, posiadają dusze będące połączeniem różnych aspektów zwierzęcych duchów. Przykładowo, dusza mądrego, ale zachowawczego lidera może być zdominowana przez aspekty duchów Słonia i Tygrysa. O innej osobie, sprytnym indywidualiście zawsze starającym się znaleźć sposób, by się dorobić, powiedzieliby, że jego dusza zdominowana jest przez aspekt Małpy i Kruka… W chwili śmierci dusza uchodzi z ciała dzieląc się na poszczególne zwierzęce duchy, by odrodzić się w nowym pokoleniu. Z tego powodu przodkowie, zarówno ludzcy jak i duchowi, są bardzo istotni dla Kwitangczyków.

Jednocześnie Kwitanga, jako imperium handlowe, które dodatkowo w przeszłości cierpiało pod jarzmem Khemri, jest miejscem, w którym mieszają się przeróżne systemy wierzeń, z których lokalna odmiana animizmu opisana powyżej, jest tylko jednym. Dodatkowo kilka elementów wierzeń dawnej Nehekhary, tak jak wieloaspektowość duszy, do dziś zachowało się w Kwitandze, co tworzy skomplikowany i wielowarstwowy obraz duchowości i religii. Ten zmieniający się obraz religijności komplikuje jeszcze bardziej fakt, że 'religia’ w Kwitandze uważana jest bardziej za narzędzie kultury a nie jej źródło. W odróżnieniu od prawie wszystkich kultur, z którymi pozostają w kontakcie, mieszkańcy Kwitangi mają dość utylitarny stosunek do kultury, a w ich rozumieniu religia jest mniej kwestią wiary, a bardziej środkiem pozwalającym nadać strukturę społeczeństwu. Podobnie jest w przypadku zwyczajów, których znaczenie nie jest tak istotne, jak to, co pozwalają osiągnąć. Świetnym przykładem na to jest kolejna z wielkich zmian, jakie wprowadziła Maxla mu Mahandhi, czyli wprowadzenie religii arabijskiej do świadomości Kwitangczyków – Maxla mu Mahandhi uważała, że monoteistyczna religia pustynnego półwyspu może pomóc w ugruntowaniu jedności pomiędzy jej ludem, dlatego, z dobrym skutkiem, wspierała jej szerzenie w swoim imperium. W rezultacie Kwitanga przeszła głęboką kulturową zmianę, której duchowe konsekwencje były jednak niewielkie.

Wszystko to sprawia, że sposób, w jaki Kwitangczycy spoglądają na świat, jest wyjątkowo wielowarstwowy – podszyty animistyczną wizją miejsca jednostki w naturze, ze skomplikowanym systemem reinkarnacji i wiarą w świętość duszy zaczerpniętymi z dawnych wierzeń Nehekhary oraz wpływami arabijskiej religii uznającej jednego słonecznego boga, połączenie Solkana i Ptra, które służą raczej do promowania spójności społecznej…

Stereotypy na temat Kwitangczyków

Mieszkańcy Imperium Kwitangi są przez obcych często odbierani jako zimni, wyrachowani i przerażająco pragmatyczni. Niektórzy uważają ich też za całkowicie pozbawionych ludzkich odruchów, porównując ich bardziej do Krasnoludów czy Elfów, a nie do innych ludzkich kultur. Jest to jednak oczywiście znaczne uproszczenie, które nie oddaje ich prawdziwej natury. W rzeczywistości Kwitangczycy przyzwyczaili się do tego, że zarówno obcy władcy jak i bezlitosna dżungla próbują wydrzeć im coś siłą, w związku z czym nauczyli się stawiać własne warunki.

Większość Kwitangczyków przybywających do Imperium to wpływowi kupcy, którzy odkupują złoto od pośredników, by sprzedać je w zamian za przyprawy, futra i inne, trudne do zdobycia na południu materiały, i wysłać je do domu. Praktyka ta jest jednak tak stara, że w wielu miastach Imperium, Estalii czy Tilei mieszkało już tyle generacji potomków tych pierwszych kupców, że w zasadzie kulturowo nie różnią się oni w żaden sposób od gospodarzy. W rzeczywistości większość 'Kwitangczyków” w Imperium, kulturowo, jest całkowicie imperialna.

Człowiek (Kwitanga): Umiejętności i Talenty

Umiejętności: Przekupstwo, Charyzma, Opanowanie, Powożenie, Drive, Wycena, Hazard, Targowanie, Intuicja, Język (Mxua), Dowodzenie, Wiedza (Dżungla Kwitangi), Rzemiosło (Kupiectwo)

Talenty: Numizmatyka lub Żyłka Handlowa, Podzielona Dusza, Czujny lub Charyzmatyczny, 2 Losowe Talenty

Nowa Umiejętność: Język (Mxua)

Mxua — wymawiane mm-SHOO-uh — jest językiem używanym powszechnie na dużych obszarach Południowych Ziem oraz w południowych częściach Arabii. Język ten nie posiada własnego pisma, więc albo wykorzystuje się do tego celu pismo Neshhe lub Hotha, albo nie zapisuje się go wcale. Ku ogromnemu zdziwieniu nielicznych lingwistów, którzy zajmują się tematem, język Mxua wydaje się być spokrewniony z językami Lustrii, jakie można usłyszeć w imperium Slaanów.

Nowy Talent: Podzielona Dusza

Maksimum: 1

Część wierzeń starożytnych Nehekharczyków, dawnych władców tych terenów, żyje nadal w religii ludzi zamieszkujących Kwitanghę. Dzięki temu na tym obszarze przetrwało także przekonanie o tym, że dusza posiada wiele aspektów, z których najważniejsze dwa obejmują Umysł oraz Ciało. Choć logika stojąca za tym wierzeniem umyka nielicznym teologom, którzy świadomi są jego istnienia, dla ludzi je podzielających jest ono jak najbardziej realne – dysponujesz dwoma osobnymi limitami Punktów Zepsucia, osobno do celów obliczania Spaczenia Fizycznego, osobno Zepsucia Psychicznego. W zamian za to za Rozwinięcia Talentów Błogosławieństwo i Inwokacja musisz zapłacić dwa razy więcej PD niż normalnie.

(Uwaga: po kilku pytaniach, jakie dostałem, muszę podkreślić kilka kwestii:

  • Oba limity ustala się dokładnie tak jak zwykle, to znaczy są one równe sumie Bonusu z Siły Woli oraz Bonusu z Wytrzymałości. Jeśli zdobędziesz jakikolwiek talent, który na nie wpływa, jak na przykład talent Czysta Dusza, zwiększa on oba limity.
  • To MG decyduje, do którego z nich dodawany jest Punkt Zepsucia wynikający z Mrocznego Paktu. Zwykle będzie to odpowiadało naturze testu, który wykonywany jest ponownie – fizyczny Test (Odporność, Broń Biała, Atletyka itp.) będzie wpływał na Fizyczne Spaczenie, podczas gdy Test umysłowy (Charyzma, Opanowanie, Wiedza itp.) wpłynie na Zepsucie Psychiczne.

Mam nadzieję, że to rozwiąże wszystkie wątpliwości związane z tym Talentem!)

Więcej mieszkańców Południowych Ziem już wkrótce!

No! To był dość długi tekst… Najdłuższy ze wszystkich dotychczasowych w serii o kulturach. A to dopiero pierwsza część opisu kultur Południowych Ziem, ponieważ przed nami jeszcze Musaany oraz Mieszkańcy Wybrzeża.

Ilustracja: Flickr/jonboone11

#20 Magnus Pobożny

To już nasz dwudziesty odcinek, a to dobra okazja aby zająć się wyjątkowym tematem, dlatego postanowiliśmy porozmawiać o jednym z najważniejszych przywódców w historii Imperium, Magnusie von Bidhofen z Nuln.

#19 Zabójcy Trolli, czyli honor i przysięga

Samobójcy, awanturnicy, pozbawieni honoru, zapomniani, czyli kim tak naprawdę są Krasnoludzcy Zabójcy Trolli? W tym odcinku staramy się podzielić naszymi spostrzeżeniami na temat jednej z najbardziej rozpoznawalnych, Warhammerowych profesji i brodaczy, którzy złożyli Przysięgę.

3. Pierwsza nocka

01.03.2511

Karząca ręka prawa sięgnęła po naszych bohaterów i zamknęła ich w żelaznym uścisku kajdan. Na nic zdały się zwyczajowe tłumaczenia i zapewnienia o dobrej woli, czy pojawieniu się w wyjątkowo niefortunnym miejscu oraz czasie.

Nawet oburzenie i powoływanie się na błękitną krew Sigfriedy, czy status Sigmunda jako absolwenta Altdorfskich Kolegiów Magii nie powstrzymały służbistów ze straży wykonujących z werwą swoje obowiązki pod czujnym spojrzeniem rudowłosej pani kapitan.

Ostatecznie, tak jak i wielu innych pechowców, którym nie udało się w porę zbiec, całą czwórkę odprowadzono – wraz z nieodłącznym już czworonogiem – do miejscowego aresztu znajdującej się w piwnicach koszar Straży Miejskiej Miasta Wusterburg.

Stłoczeni w brudnej i śmierdzącej celi bohaterowie z topniejącą nadzieją i rosnącą niecierpliwością oczekiwali pojawienia się kogoś, kto wstawi się za nimi, zapewniając o powstałej pomyłce, w wyniku czego miejscy oficjele zapewne przeproszą za wszelkiego rodzaju kłopoty jakie spotkały tak niesprawiedliwie pomówionych i całkowicie niewinnych podróżnych. Nikt taki jednak nie nadchodził.

Zrezygnowani, odliczając kolejne, nieśpiesznie mijające godziny, świeżo upieczeni pensjonariusze aresztu, zwrócili swoją uwagę pozostałym towarzyszom niedoli, którzy skutecznie pomagali ściśle wypełnić niezbyt rozległy metraż lochu.

Okazali się nimi być cyrkowcy z trupy „Marienburgscy Korsarze”, którzy również brali czynny udział w całym jarmarcznym zamieszaniu. Podobnie jak członkowie drużyny, także i cyrkowcy wykazali się optymistycznym usposobieniem, nakazującym wszelakie niejasności wyjaśnić z przedstawicielami władz – co leżało w jawnej opozycji do miejscowego zwyczaju brania nóg za pas na dźwięk nadchodzącego patrolu straży.

Umalowanej i poprzebieranej w najrozmaitsze kostiumy grupie przewodziła Geri – niziołkini przebrana za krasnoluda, z włosami misternie zaplecionymi i podwiązanymi tak, aby udawały brodę dumnego, górskiego ludu. Nastrój kuglarzy był wyjątkowo smętny i paskudny, nawet jak na kogoś, komu właśnie odebrano wolność i wtrącono do lochu, aby tam mógł w spokoju kontemplować nadchodzącą wiosenną równonoc.

Ponad cichymi pomrukami niezadowolenia i dobiegającymi z kątów celi stłumionymi szlochami wznosił się piskliwy głos rudowłosej niziołkini, która niewybrednymi żartami i karczemnymi historiami starała się wprowadzić odrobinę radości w cuchnący i wilgotny mrok podziemia, jednak bez większych sukcesów.

Zdecydowanie lepszy wpływ na morale więźniów miał Henroth – przebrany za mutanta, rosły Nordlandczyk ze skrywającą ramię macką stworzoną z przewiązanych rzemieniami barwionych skór, w której wnętrzu skrywała się rozsądnych rozmiarów flaszka przedniego samogonu.

„To tylko atrapa, ale strażnicy i tak wolą jej nie dotykać,” – mrugnął porozumiewawczo, pozwalając butelczynie ruszyć w podróż po celi, aby mogła pokrzepić zarówno serca, jak i ciała mimowolnie zebranych.

Korzystając z gościnności kuglarzy i dzieląc się swoimi historiami, drużyna dowiedziała się, że przyczyną podłego nastroju cyrkowców była śmierć jednego z najważniejszych członków trupy. Ogniomistrz Fosten, którego bezskutecznie próbowała ocalić Eike, zapewne przeszedł już przez portal Pana Snów.

Wśród ścisku, barwnych cyrkowych kreacji i makijażu, bezczelnych szczurów, brudnych sienników, oraz wygłodniałych pluskiew, wszyscy w końcu poddali się zmęczeniu i zapadli w sen.

***

Następnego dnia od samego świtu przed celą pojawiali się strażnicy, ochryple wykrzykując imiona poszczególnych więźniów i wyprowadzając ich w celu złożenia wyjaśnień. Czasem pojedynczo, czasem w niewielkich grupach odeskortowano kolejnych zatrzymanych, uszczuplając populację pustoszejącej celi. Wreszcie jeden ze strażników odczytał imiona bohaterów, na powrót umieszczając ich dłonie w okowach oraz wyprowadzając ich zarówno z celi, jak i samego aresztu.

Słońce stało już wysoko na niebie, a gwar miejski dobiegał z rynku, na który byli prowadzeni tą samą drogą, którą poprzedniego dnia prowadzono ich do aresztu. I tym razem towarzyszył im patrol straży, prowadząc ich do stojącego przy rynku ratusza, będącego jednocześnie budynkiem sądu.

Imponująca budowla z początku ubiegłego wieku ozdobiona była herbem samego miasta, jak i co znamienitszych rodów z jego historii. U jej szczytu znajdował się pomnik Vereny – bogini z zasłoniętymi oczami w jednej dłoni dzierżyła miecz, w drugiej zaś szalę, na której ważyła los i serca śmiertelników.

Sigfrieda zmówiła pod nosem krótką modlitwę do swej patronki i dumnym krokiem ruszyła do pałacu sprawiedliwości z takim zdecydowaniem, że prowadzący ją strażnicy musieli przyśpieszyć, aby dotrzymać jej kroku.

Widząc to Sigmund również dumnie wyprężył pierś i starał się zrównać ze szlachcianką. Wszak jest Imperialnym Czarodziejem, a nie jakimś chłopem, którego bezkarnie można zamknąć na noc w śmierdzącej budzie niczym znaleźnego kundla, w myślach już zaczął układać przemowę, która nie tylko zapewni mu wolność, ale jednocześnie poskutkuje tym, że cała straż gorzko pożałuje, że ośmieliła się podnieść na niego rękę.

Prowadzeni po kamiennej posadzce przestronnych korytarzy zbliżali się do szerokich, drewnianych drzwi. Jeden ze strażników już naciskał klamkę, by otworzyć drzwi, czarodziej jednak ruszył do przodu i zamaszyście przekroczył próg, a na ustach już gościły mu pierwsze słowa słusznej skargi kierowanej do wysokiego sądu… Niestety salka okazała się niewielka i pusta, jeśli nie liczyć drewnianego stołu otoczonego kilkoma równie pustymi krzesłami. Słowa zamarły na ustach Sigmunda.

– Zaczekacie tutaj. Wprowadzimy was na salę gdy rozpocznie się rozprawa – strażnik beznamiętnie spojrzał w przygasające oczy alchemika.

Całe lata, miesiące, czy ledwie godziny? Nie sposób powiedzieć, jak długo trwali w wyłożonej drewnem sali, pozostawieni sami sobie. Już dawno ucichły się miarowe kroki i rytmiczne stukanie palcami o blat, dzięki którym starali się walczyć z nudą. Nieustanne napięcie ostatecznie samo się rozmyło, pozostawiając jedynie miejsce dla bezsilnej rezygnacji.

Wreszcie drugie z drzwi izby otworzyły się, ukazując rozległą salę rozpraw, a głos strażnika nakazał im wstać i zająć wskazane na niej miejsca. Całą czwórką usiedli za długą, dębową ławą, za plecami mając pęczniejące zgromadzenie miejscowych, co raz wyzywające ich od rabusiów, przestępców i bezbożników. Nad tymi wznoszącymi się okrzykami zapanować starał się wiekowy mężczyzna w sędziowskiej todze, nieustannie nawołujący o spokój i z zaciekłością godną samego Sigmara walący drewnianym młotkiem o blat, nakazując raz po raz wyprowadzać z sali co głośniejszych widzów rozprawy.

Gdy udało się wreszcie zagwarantować względną ciszę i powagę wymaganą przez instytucję, oskarżyciel z ramienia rady miasta rozpoczął swą przemowę. I chociaż język, jakim się posługiwał, był powszechnie znany, o tyle większość zebranych (w tym sama drużyna) nie była w stanie odnaleźć sensu w rozwlekłej przemowie, która zdawała się ciągiem niby przypadkowych zdań, przerywanych zarówno Tileańskimi, Bretońskimi, jak i Khazaalidzkimi wtrąceniami.

Słowa oskarżyciela wiły się niczym plątanina jadowitych węży – nie sposób było określić, gdzie zaczynał się jeden, a kończył drugi, i który z nich wreszcie zdecyduje się zaatakować i odsłonić groźne kły. Dopiero pod sam koniec, gdy ton głosu oskarżyciela się zmienił, a zarówno słowa, jak i zdania przybrały bardziej znaną, choć zdecydowanie nieprzyjazną formę, Werner zdał sobie sprawę, że to właśnie są jadowite kły, zwiastujące nieuchronny koniec:

…zarzuca się: zniszczenie własności prywatnej i publicznej, zakłócanie porządku, podburzanie w celu wywołania zamieszek, sianie rozpusty, defetyzmu, fermentu, generalnej krotochwili, oraz – co najważniejsze – mordu z premedytacją! – przeciągłe „Aaaach!” rozeszło się przez salę, pozostawiając ją w nieprzeniknionej ciszy przerywanej tylko skrzypieniem drewna.

W tym momencie do oskarżonych dotarło, że o ile niewzruszona dłoń prawa złapała ich za karki i cisnęła o bruk, o tyle jej siostra reprezentująca sprawiedliwość dopiero teraz zaciśnie się na ich gardłach i pozbawi przyszłości, planów, nadziei, a najpewniej i życia. Oddech zamarł, a ciarki przeszły całej czwórce po plecach. Nie tak miało być.

– Stać! – Czysty, lecz mocny głos dobiegł od drzwi z końca sali, a za nim podążał odgłos obcasów stukających po marmurowej posadzce. Wzrok całej sali zwrócił się w kierunku zbliżającej się pośpiesznie przed oblicze Sądu szczupłej blondynki w prawniczej todze, która mijając bohaterów posłała im perlisty uśmiech i skierowała twarz w stronę sędziego.

Witam, Wysoki Sądzie, prosiłabym o krótką przerwę, abym mogła skonsultować się z moimi klientami, zanim zdążą powiedzieć coś, czego będą żałować, – z pełnym gracji, delikatnym ukłonem oznajmiła nowo przybyła.

– Osano Winandus, czyż to kolejna z beznadziejnych spraw, dla której postanowiłaś marnować zarówno swój, jak i co gorsza mój czas? – Niemal wyrecytowane z pamięci słowa dobitnie świadczyły, iż nie padają one z ust sędziego po raz pierwszy.

– Każde z nas służy Pani Prawa i Sprawiedliwości najlepiej jak potrafi, Wysoki Sądzie, – niewinnie odparła blondynka, co wprawiło w ponowny ruch drewniany młoteczek.

– Zarządzam przerwę, wznowimy rozprawę po drugim dzwonie, – padły słowa z wokandy, o dziwo nie niosąc ze sobą irytacji, lecz nutę rozbawienia i sympatii.

Spis treści
Inne przygody

Grafika pochodzi z „Starter Set – The Adventure Book”

Konie. Część 1

Poniższy wpis pojawił się niedawno na blogu Andy’ego Lawa, jednego ze współautorów podręcznika do WFRP 4e. Poniższe tłumaczenie opcjonalnych zasad dotyczących koni publikujemy za jego zgodą.

———————————————————————————————————

Zajęliśmy się już psami, czas przyjrzeć się innym 'pupilom’, których brakuje w 4 edycji WFRP. Chodzi mianowicie o konie.

Zanim jednak przyjrzymy się im bliżej, chciałem zwrócić waszą uwagę na nowy projekt, w który jestem zaangażowany. Szczegóły na jego temat nie są jeszcze dostępne, ale jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, śledźcie nas na Twitterze lub Facebooku.

#WhatIsTheRookery?

Teraz, kiedy mamy to już za sobą, przejdźmy do sedna.

Poniższe Profesje albo rozpoczynają grę posiadając w wyposażeniu konia, albo koń (lub muł) pojawia się w ich wyposażeniu na wyższych poziomach:

Pierwszy poziom Profesji:

  • Kawalerzysta
  • Rycerz

Wyższe poziomy:

  • Doradca
  • Banita
  • Chłop
  • Czarodziej
  • Domokrążca
  • Kapłan-Wojownik
  • Kuglarz
  • Kupiec
  • Łowca
  • Łowca Czarownic
  • Łowczyni Nagród
  • Namiestnik
  • Oprych
  • Posłaniec
  • Strażnik
  • Strażnik Dróg
  • Szlachcic
  • Woźnica
  • Zarządca
  • Zielarka
  • Zwiadowca
  • Żołnierz

Ok, wystarczy. Jak widać, ponad jedna trzecia wszystkich Profesji potrzebuje koni. Dlatego potrzebne będą dla nich zasady oraz ich początkowe Atrybuty. W końcu nie chcielibyśmy, by nasze rumaki nie miały Atrybutów.

W jaki sposób zabrać się do tego zadania? Przyjrzyjmy się najpierw Profesjom i zwierzętom, jakie w nich się pojawiają:

  • Rumak
  • Koń Pociągowy
  • Lekki Koń Bojowy
  • Koń (możemy założyć, że chodzi o jakiegokolwiek konia)
  • Muł
  • Kucyk
  • Koń Wierzchowy

Wszystkie one też pojawiają się w Przewodniku Konsumenta na stronie 306 podręcznika do 4 edycji WFRP. Zupełnie, jakbym to zaplanował…

Ale czy w podręczniku te koniowate mają odpowiednie Atrybuty?

Cóż, tutaj sytuacja nie jest już tak różowa. Jeśli chodzi o wierzchowce, które nie są 'potworami’ takimi jak Pegazy czy Demigryfy, to w Bestiariuszu znajdziemy tylko jednego konia.

To niewiele. Co prawda możemy wyposażyć takie zwierze w zestaw opcjonalnych Cech i będzie to jakieś rozwiązanie problemu, ale dalekie od ideału. Zastanówmy się więc, czy mamy jakieś inne zasady, na których możemy się oprzeć?

Na szczęście tak. Dużo więcej 'koniny’ znajdziemy w Enemy in Shadows Companion („Wróg w Cieniach – Poradnik”), gdzie na stronach od 22 do 24 znajdziemy statystyki dla:

  • Konia Pociągowego
  • Ciężkiego Konia Bojowego (Rumaka)
  • Lekkiego Konia Bojowego (Rekreacyjnego)
  • Kucyka/Osła/Muła
  • Wierzchowca (Podjezdka)
  • Ciężkiego Konia Pociągowego

Trochę lepiej. Ale dostrzegam tutaj dwa główne problemy:

1) Kuce, osły i muły mają takie same Atrybuty choć w rzeczywistości są zupełnie różnymi zwierzętami

2) Kuce kosztują dwa razy więcej niż osły czy muły, ale mają dokładnie takie same Atrybuty.

Na szczęście możemy się tym zająć, przyglądając się bliżej kwestii koni, czyli już niebawem. Ponadto, jestem przekonany, że uda mi się to bez wprowadzania większych sprzeczności z tym, co zostało już napisane w Enemy in Shadows Companion („Wróg w Cieniach – Poradnik”), więc bawiąc się tworzeniem ras koni uzyskamy prawie dokładnie taki sam efekt, jak w w.w. Książce. Jestem więc w dobrej pozycji, by stworzyć wszystkie rasy koni, jakich możemy kiedykolwiek potrzebować.

Więc – na koń!

Tak jak w przypadku psów, podzielę konie na kilka 'typów’, które wykorzystywane są do podobnych celów i mają podobne cechy fizyczne. Wydzielając wspomniane wyżej typy posłużę się 'średniowieczno-renesansową’ klasyfikacją, dodając do nich bardziej współczesne odpowiedniki w części, która zajmować się będzie poszczególnymi rasami. W końcu Stary Świat nie jest dokładnym odpowiednikiem rzeczywistości i mógł rozwinąć się inaczej, zwłaszcza, jeśli miałoby to pozytywnie wpłynąć na całokształt settingu. Dodatkowo wymienię też Profesje, które zwykle korzystają z danego typu koni.

Zanim jednak wskoczymy w siodło, powinniśmy dodać trzy rzeczy do zasad, żeby to wszystko miało sens.

DODATKOWA TRESURA

Ten wpis zakłada uzupełnienie lub zmianę katalogu Wyszkolonych umiejętności, jakie znajdują się na stronie 343 podręcznika głównego WFRP 4 edycji, o poniższe umiejętności dodatkowe. Proszę zwrócić uwagę na umiejętność Ujarzmiony, która w zasadzie nie miała sprawiać, że można całkowicie zignorować cechę Zwierzęcy danego stworzenia.

Ujarzmiony: Zwierzę zostało udomowione, dzięki czemu zyskuje 2k10 Ogłady, nawet jeśli ma cechę Zwierzęcy. Ponadto, może nauczyć się kolejnych Wyszkolonych umiejętności (zobacz Tresura na stronie 199 podręcznika).

Spokojny: Zwierze otrzymuje bonus +10 za każdy poziom umiejętności Spokojny do testów ignorowania paniki wywołanych z powodu cechy Płochliwy. Maksimum: Bonus z Siły Woli.

Pociągowy: Zwierzę zostało nauczone ciągnąć karetę, wóz, pług i tym podobne. Bez testu Odporności zwierze może pociągnąć ciężar równy własnej masie ciała przez ilość godzin równą bonusowi z Wytrzymałości. Jeśli jest to konieczne, zwierze może pociągnąć ciężar równy swojej podwójnej masie przez ilość minut równą swojemu bonusowi z Wytrzymałości. Za każdy wykupiony punkt w umiejętności Pociągowy, zwierze otrzymuje do tego +1 do bonusu z Wytrzymałości. Maksimum: Bonus z Siły Woli.

Juczny: Zwierze zostało nauczone noszenia znacznych ciężarów na własnym grzbiecie. Za każdy wykupiony punkt umiejętności Juczny, zwierze może przenieść ilość punktów Obciążenia równą jego Sile. Limit ten ulega podwojeniu za każdy stopień, o jaki zwierze jest większe od Rozmiaru Duży. Maksimum: Bonus z Wytrzymałości.

Magiczny: wierzchowiec został nauczony tego, by nosić na grzbiecie maga. Bez tej wyuczonej cechy zwierze zwykle unika osób posługujących się magią.

Bojowy: Zwierze zostało nauczone nieść jeźdźca w wir walki. W odpowiednich testach może użyć Siły Woli jeźdźca zamiast swojej.

NOWE CECHY STWORZEŃ

Kłusak: stworzenie ma lekki chód, przez co wygodniej na nim pokonywać długie dystanse. Dodaj tyle godzin jazdy, jaką wygodnie może wytrzymać jeździec, ile punktów tej wyuczonej umiejętności posiada wierzchowiec. Ponadto zredukuj o jeden poziom trudności strzelania podczas jazdy z grzbietu tego zwierzęcia.*

Pewny Krok: Stworzenie instynktownie stąpa pewnie, nawet z jeźdźcem na grzbiecie. Automatycznie zdaje wszystkie testy dotyczące utrzymania równowagi, które mogłyby wyniknąć z poruszania się po takim podłożu jak rumowiska skalne, gęste leśne poszycie, kamieniste ścieżki i tym podobne.

Uwaga: Żadne ze stworzeń opisanych w podręczniku głównym do 4 edycji WFRP nie powinno mieć domyślnie którejkolwiek z powyższych dwóch umiejętności wyuczonych, ale jeśli uznasz to za stosowne, wykorzystaj je jako umiejętności dodatkowe.

*: Kłusak odnosi do zasady, jakiej używam podczas dłuższych konnych podróży – jeździec nie może dziennie jechać konno dłużej, niż jego Bonus z Wytrzymałości w godzinach bez nabawienia się co najmniej jednego stanu Zmęczony, w zależności od wyników swojego testu Odporności. Ponadto strzelanie podczas jazdy oznacza modyfikator co najmniej –20 do trafienia, w zależności od okoliczności. Jeźdźcy z talentem Woltyżerka mogą obniżyć ten modyfikator o jeden poziom.

Z WYSOKIEGO KONIA

Podając wysokość konia, zwykle podaje się jego wysokość od poziomu ziemi do kłębu, czyli najwyższego punktu tułowia, położonego na szczycie łopatek. Dawniej podawało się ją w dłoniach, a jedna dłoń odpowiadała czterem calom. Dla uproszczenia można przyjąć, że cztery cale to 10 centymetrów.

Dlatego koń mierzący sobie 15 dłoni, albo 60 cali, miałby około 150 centymetrów w kłębie. A dokładnie 152,4 cm, ale takie szczegóły nie są aż tak istotne. Najważniejsze, żeby zapamiętać ogólną zasadę.

Ok, mając już to za sobą, zajmijmy się głównym tematem!

KONIE STAREGO ŚWIATA

DZIANET

Spośród wszystkich koni wykorzystywanych podczas wojny, dzianety są najszybszymi i najbardziej popularnymi. Te duże zwierzęta, hodowane z powodu swojej szybkości, zwinności i siły, zwykle nie pojawiają się tylko na polach bitew ponieważ ich majętni właściciele korzystają z nich też podczas wyścigów czy polowań. Ale do codziennej jazdy używa się zazwyczaj wygodniejszych podjezdków lub znacznie tańszych koni pocztowych. Dzianety mają zwykle około 16 dłoni wysokości i należą do najbardziej majestatycznych koni Starego Świata.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Duży), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Wierzchowiec, Bojowy), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Kawalerzystów, Szlachtę, Rycerzy, Żołnierzy, Czarodziejów, Kapłanów-Wojowników

DESTRIER

Destriery, od Dextrarius oznaczającego w klasycznym gotyku „prawostronny”, co może wywodzić się z faktu, iż zwykle prowadzone są przez giermka po prawej stronie lub prawą ręką, są największymi i najsilniejszymi końmi bojowymi Starego Świata. Zwykle mierzą około 17 dłoni, ale niektóre rzadkie rasy mogą być jeszcze większe. Zwierzęta te, niezwykle cenione przez rycerzy, a przede wszystkim Imperialne Zakony Rycerskie, spotkać można najczęściej polach bitew. Z racji na swoje wysokie ceny, bardzo rzadko zdarza się, by ktoś używał ich do jazdy na co dzień.

Cechy: Zwierzęcy, Ugryzienie BS+2, Widzenie w Ciemności, Staje Dęba, Rozmiar (Duży), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Spokojny, Wierzchowiec, Bojowy), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Rycerzy, Żołnierzy, Kapłanów-Wojowników

OSIOŁ

Osły są mniejszymi członkami rodziny koniowatych znanymi ze swojej siły, wytrzymałości i pewnego chodu. Relatywnie tanie w utrzymaniu i do zakupu, osły są powszechnym widokiem we wszystkich cywilizowanych krajach, gdzie wykorzystuje się je głównie jako zwierzęta pociągowe i juczne. Z racji swojego przystosowania do życia w cieplejszym klimacie, osły można częściej spotkać w południowych częściach Starego Świata. Różne rasy osiągają różne rozmiary, niektóre są nawet większe od typowego konia, ale większość osłów ma 10-11 dłoni wysokości.

Cechy: Zwierzęcy, Hardy, Widzenie w Ciemności, Płochliwy, Długi Krok, Pewny Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Pociągowy, Juczny), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Hieny Cmentarne, Górników, Domokrążców, Chłopów

KONIE POCIĄGOWE

Konie pociągowe, albo mierzynki, hodowane są do pracy, głównie do ciągnięcia dużych ciężarów. Dlatego należą do najsilniejszych, a często też największych, koni w Starym Świecie. Najczęściej można spotkać je na polach, gdzie ciągną pługi, w lasach, gdzie ściągają ścięte drzewa lub na polach bitew, na które zaciągnęły artylerię. Te silne i masywne stworzenia, posiadające zazwyczaj dość spokojną naturę, osiągają różne rozmiary, ale największe z nich mogą mieć nawet 17 dłoni w kłębie.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Duży), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Spokojny 2, Pociągowy), Broń BS+3, 1 Losowa Cecha

Często posiadany przez: Przewoźników, Inżynierów, Kuglarzy, Kupców, Domokrążców, Dokerów, Chłopów

MUŁ

Bezpłodna hybryda konia i osła, która zazwyczaj dziedziczy najlepsze cechy obojga rodziców. Są tańsze w utrzymaniu niż konie, nie wymagają tak dobrej paszy ani stajni, są też silniejsze niż konie porównywalnych rozmiarów. Z drugiej strony są większe, zwinniejsze i szybsze niż większość osłów i generalnie lepiej współpracują z człowiekiem. Znane ze swojej wytrzymałości i pewnego kroku, muły wykorzystywane są zwykle jako zwierzęta pociągowe i juczne. Mogą różnić się wielkością, ale zazwyczaj mają od 11 do 14 dłoni wysokości.

Cechy: Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Płochliwy, Długi Krok, Pewny Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Pociągowy, Juczny), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Domokrążców, Mniszki, Chłopów

PODJEZDEK

Podjezdki to nieduże konie o lekkim chodzie, które nadają się idealnie do długodystansowych podróży. Z uwagi na komfort, jaki zwykle oferują, większość podjezdków osiąga dość wysokie ceny, dlatego na takie konie pozwolić może sobie zasadniczo tylko szlachta, bogaci kupcy czy ważni duchowni. Podjezdki mają zwykle około 15 dłoni wysokości, ale nie jest to zasada.

Cechy: Kłusak 3, Zwierzęcy, Rozmiar (Duży), Widzenie w Ciemności, Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Wierzchowiec), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Posłów, Prawników, Szlachtę, Kapłanów

KUC

Kuce to niewielkie, niższe niż 14 dłoni, konie, pochodzące z terenów o ostrzejszym klimacie, takich jak Kislev czy Góry Krańca Świata. Jak na swoje rozmiary są bardzo silne dlatego wykorzystywane są zwykle jako zwierzęta pociągowe czy juczne. Pomimo tego, że potrafią być często niesforne, mogą służyć jako wierzchowce, a często wykorzystuje się je do tego, by uczyć dzieci jazdy konnej – w domu lub na wędrownych jarmarkach. Kuce mogą mieć różne rozmiary, ale większość ma około 13 dłoni w kłębie.

Cechy: Zwierzęcy, Hardy, Widzenie w Ciemności 2, Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Pociągowy, Wierzchowiec, Juczny), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Zielarki, Łowców, Górników, Banitów

POCZTOWY

Konie pocztowe są wszechstronnymi zwierzętami, które nadają się zarówno do jazdy wierzchem, jak i do wielu innych zadań. Nazywane tak, ponieważ na ich grzbietach bardzo często do boju jadą członkowie pocztu co znaczniejszych szlachciców, coraz częściej noszą też członków nowatorskich oddziałów wojskowych, takich jak dragoni czy pistolierzy. Biorąc pod uwagę ich wartości użytkowe i relatywnie niską cenę, konie pocztowe, mające zwykle 14-15 dłoni wysokości, są najczęściej spotykanymi końmi w Starym Świecie.

Cechy: Kłusak, Zwierzęcy, Widzenie w Ciemności, Rozmiar (Duży), Płochliwy, Długi Krok, Wyszkolony (Ujarzmiony, Pociągowy, Wierzchowiec, Juczny), Broń BS+3, 2 Losowe Cechy

Często posiadany przez: Doradców, Namiestników, Łowców Nagród, Kawalerzystów, Woźniców, Posłańców, Banitów, Oprychów, Strażników Dróg, Zwiadowców, Żołnierzy, Mieszczki, Zarządców, Strażników, Łowców Czarownic

Losowe CECHY

Wszystkie konie mają jedną lub więcej Losowych Cech, które można wylosować w poniższej tabeli. Jeśli zajdzie taka konieczność, przerzuć duplikaty:

Gotowe!

Teraz czas na odpowiednią Profesję. W przypadku koni zrobię tak samo, jak zrobiłem w przypadku psów, czyli opiszę Profesję typowego konia poszukiwacza przygód. Oczywiście, można byłoby stworzyć osobną profesję dla koni bojowych, dla koni pociągowych, dla wozaków i tak dalej, ale, tak jak w przypadku psów, uważam, że można tutaj zastosować pewne uproszczenie. Przynajmniej na razie – w końcu zawsze mogę wymyślić coś lepszego, jeśli będzie to potrzebne w przyszłości.

Przedstawiam więc…

POMOCNIK: KOŃ

W roku 1797KI, Sighardt Schneider-Koller, w swoim epickim poemacie Imperator Sigmar pisał:

Po swe konie już idzie, nie wznosi toastu, w Imperium zaprzągł i cugi założył dwunastu.

To oczywiście metafora, ale słowa Schneider-Kollera oddają też fakt, że konie są jednym z fundamentów Imperium. Te duże zwierzęta pracują ciężko wśród przedstawicieli wszystkich szczebli społeczeństwa, a wykorzystywane są do transportu, walki, uprawy roli, sportu, hodowli innych zwierząt, a nawet jako żywność. Między innymi z powodu tego, że koń jest tak istotnym elementem społeczeństwa, najpiękniejsze okazy tych zwierząt są uważane za symbole statusu i osiągają niezwykle wysokie ceny.

✠ Szkolony koń

Umiejętności: Atletyka, Unik, Odporność, Intuicja, Sztuka Przetrwania, Percepcja, Kuglarstwo (Posłuszeństwo), Pływanie

Talenty: Chodu!, Szósty Zmysł, Silny Cios, Tragarz

⚒ Koń

Umiejętności: Opanowanie, Zastraszanie, Broń Biała (Zęby i Kopyta), Nawigacja, Kuglarstwo (Sztuczki), Skradanie

Talenty: Twardziel, Groźny, Silne Nogi, Szybkobiegacz

💀 Wyszkolony koń

Umiejętności: Charyzma, Wspinaczka, Powożenie (Dowolne), Kuglarstwo (Pokazy)

Talenty: Bardzo Szybki, Straszny, Nieugięty, Mocne Plecy

⛊ Koń weteran

Umiejętności: Język (Bitewny), Kuglarstwo (Dresaż)

Talenty: Berserkerska Szarża, Nieubłagany, Krzepki, Zejście z Linii

Dobrze, na tym froncie spokój. Teraz, tak jak w przypadku psów, czas na odpowiednie rasy.

W przypadku mułów, które z definicji są krzyżówkami, należy zaznaczyć, że z oczywistych względów nie ma sensu tworzyć ich „rasowych” odpowiedników. Zwierzęta te mogą się od siebie znacznie różnić wyglądem czy wielkością, wszystko zależy od tego, jak wyglądali ich rodzice. Z tego względu powinny być wyłączone z poniższych zasad. Jeśli będę będę kiedyś tworzył reguły dotyczące hodowli zwierząt, można się będzie zastanawiać nad umieszczeniem tam mułów, ale na razie zostawimy ten temat.

Czas wskoczyć w króliczą norę, przede mną sporo pisania…